Diego Idol Buntownik Oszust Bóg

wypożyczalnia domowa

reż.: Asif Kapadia; 2019
Baardzo interesujący film, nawet dla osób kompletnie nie zainteresowanych piłką nożna, jak ja.
Młody Maradona, cudowny footbolowy chłopak ze slamsów, z najbiedniejszej części Buenos Aires, trafia do Neapolu, do gównianego zespołu i po jakimś czasie dzięki niemu ten zespół staje się mistrzem. Nic dziwnego, że dla mieszkańców miasta, którzy żyją footbolem natychmiast staje się bogiem (albo kimś więcej, jak się patrzy na liczbę osób uwielbiających go WSZĘDZIE, ma się wrażenie, że to ponadludzka istota).
Sława, wiadomo, jest fajna, ale do pewnego momentu. Maradona miał do czynienia z permanentnym osaczeniem zawsze, wszędzie i przez wszystkich,  co może nie usprawiedliwia narkotyków i skoków w bok, ale na pewno dużo wyjaśnia.
Chłop miał niebywały talent i znalazł się w dobrym miejscu i w dobrym czasie (od 15 roku życia utrzymywał swoją 7-osobową rodzinę, już wtedy wynajęto mu mieszkanie, do którego mogli się wszyscy wynieść z rozklekotanego baraku).
Niestety, jak pokazują filmy o Whitney Huston, Amy Winehouse czy Freddim Mercurym, nie jest łatwo być bogiem na ziemi.
Szalenie polecam.

Psy 3. W imię zasad

2020, kino z Mężem

reż. Władysław Pasikowski

Są takie filmy, na które, w przypadku nakręcenia sequela, zawsze pójdę i PSY 3 jest jednym z nich. Psy II oglądaliśmy w liceum wielokrotnie, pamiętam Franza Maurera, to jakbym mogła nie pójść zobaczyć co z nim po odsiadce 25 lat.

Obawiałam się trochę, że Pasikowski pokusił się o to, żeby zrobić z Psów 3 polskich Bad Boys (też weszli na ekrany jakoś teraz), że będzie gangstersko na maxa i Fraz dzień po opuszczeniu mamra będzie bzykał 19-letnie laski.

Na szczęście film jest zupełnym przeciwieństwem moich obaw, jest stonowany, jest mądry, jest ciekawy. Świetna rola Dorocińskiego, świetna rola Lindy, świetna muzyka.

Film o starych przyjaciołach i starych problemach w nowej (dla Franza) Polsce. Więcej nie mówię, bo a nuż ktoś jeszcze ma sentyment Franza i Nowego i sam skoczy zobaczyć co u nich po latach słychać.

 

Historia Małżeńska

2019, kino z Tereską i Iwoną

Reż: Noah Baumbach

Nasze lokalne małe kino wpadło na pomysł pokazu filmów Oskarowych, bardzo zresztą dobry. Przed prelekcją pani opowiadała nam trochę o nominacjach do tegorocznych Oskarów i o reżyserze ‚Historii Małżeńskiej’, a potem jeszcze o reżyserze. Fajnie.

Przed wejściem każdy z nas dostał złotą kopertę z jedną z tegorocznych nominacji (jak odczytujące takie nominacje VIPy:), a wszystko to za szaloną kwotę 10 zł od osoby/bilet. I jeszcze przenieśli miejsce sprzedaży biletów w bardziej przyjemny zakątek kina, więc kupowaliśmy je sobie przy żółtych fotelach i szarych ścianach – bardzo mi się to wszystko podoba.

Historia rozpadu małżeństwa, więc film, umówmy się, nie najradośniejszy. Pokazuje samo życie, czyli jest dwójka ludzi: Charlie (Adam Driver) i Nicole (Scarlett Johansson), którzy kiedyś się kochali, a teraz już się nie kochają i chcą się rozejść. Mają plan rozstać się po cichu, podzielić wszystko, z opieką nad dzieckiem włącznie, unikając ingerencji prawników, jednak koleżanka Nicole namawia ją na zatrudnienia prawniczki i cała prawniczo-gówniana machina rusza. Robi się z tego niezła jatka, która kosztuje obie strony mnóstwo zdrowia, czasu i pieniędzy.

Koniec jest jednak optymistyczny (o ile w tej sytuacji można o takim mówić), emocje opadają i życie znów jest normalne i przyjemne. Szkoda tylko, że musieli przedrzeć się przez niezmierzone połacie gówna, żeby w to miejsce dotrzeć.

Iluzjonista – Remigiusz Mróz

357 stron, czytnik

Kontynuacja ‚Behawiorysty’, bardzo, zresztą, udana.

Gerard Edling musi się zmierzyć z widmami przeszłości, czyli z Iluzjonistą, który, choć teoretycznie nie żyje, po 30 latach wznawia działania i wie WSZYSTKO, co wiedział Iluzjonista oraz kopiuje jego posunięcia. JAK to jest możliwe? Wracają zagadki i makabryczne przedstawienia, robi się gorąco.

Dobry kryminał, polecam. Warto przeczytać zaraz po ‚Behawioryście’ żeby mieć klarowniejszy obraz wszyskiego; ja czytałam go ponad rok temu i wszystko pamiętam jak przez mgłę. A szkoda.

[Czeska] wieża Babel 🤪

Ponieważ rzadko miewam wolne w czwartek i ponieważ na Śnieżce rzadko bywa słonecznie, wybrałam się tamże w celach mocno wycieczkowych.

Było bardzo ślisko, a ja nie miałam raków, więc dość się umordowałam próbując nie stracić mych [2 lata prostowanych] zębów, który to wysiłek postanowiłam wynagrodzić sobie smażonym syrem w czeskim schronisku Jelenka. Menu dostępne jest po czesku, polsku i niemiecku – to informacja potrzebna w dalszej części opowieści😁.

Ludzi dużo, ja przy stole sama, dosiadają się do mnie Niemcy, po angielsku pytając czy mogą (mogą🤪). Idą do baru, zamawiają jedzenie po niemiecku (słyszę), przychodzą i czekają. Mija chwila, pan czeski knajpiarz oznajmia, po czesku:

– Polévka dvákrat!

Niemcy w zadumie czekają dalej. Pan Czech ponawia zawołanie, konsekwentnie trzymając się swego ojczystego języka, Niemcy rozmawiają między sobą i doszedłszy do wniosku, że polévka=die Suppe gnają po odbiór.

Przychodzi moment na obwieszczenie kolejnego dania:

– Palačinky!

Niemcy wiedzą, że palačinky to naleśniki i już zbierają się do biegu, kiedy pada uzupełnienie:

– Bez šlechački.

Niemcy dębieją. ‚Without cream’ – staram się pomóc. ‚A, ok!’ cieszą się Niemcy i lecą po odbiór.

Pytanie brzmi: po chuj menu jest po niemiecku, skoro i tak wszystkie potrawy wywołują po czesku?🤪

Czeski film najwidoczniej🙂.

Nienachalna z urody – Maria Czubaszek

270 stron, książka jest Tereski

Czubaszkowa jest fajna🙂. Czytam ją i nie mogę wyjść z podziwu, że ona widzi, naprawdę widzi co się dzieje: i w Polsce i z ludźmi. I tak prosto i szczerze potrafi o tym opowiadać. Nie próbuje grać kogoś innego, ani zmieniać swoich opinii tak, żeby przypadły do gustu szerszej publiczności.

Nie wszystko mnie w niej zachwyca, ale kobita ma jaja i trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość.

Pavarotti

2019, wypożyczalnia TV

reż.: Ron Howard

No proszę, jaka ciekawa historia i jaki dobry film. Dla mnie Pavarotti był zawsze grubym facetem z pięknym głosem, często spoconym, z białą chusteczką, śpiewał z Placido Domingo i Jose Carrerasem podczas występu Trzech Tenorów. Chyba nic więcej nie potrafiłabym o nim powiedzieć, musiałam nawet sprawdzić, czy żyje (nie, zmarł w 2007).

Jak się okazuje, był pozytywnym i wesołym facetem. Oczywiście, że był zepsuty, a bycie TAKĄ gwiazdą zepsucie jeszcze pogłębiało, ale gwiazdą został już wcześniej: w jego domu rodzinnym, w budynku, gdzie mieszkało 16 rodzin, w przeciągu 6 lat urodził się tylko 1 chłopiec – on.

Był 2 razy żonaty, miał w sumie 4 dzieci, same córki, z czego jedno z drugą, 34 lata młodszą żoną.

Był bardzo hojny, dzięki niemu zorganizowano mnóstwo charytatywnych koncertów, które przyniosły mnóstwo kasy, a kasa ta pomogła bardzo wielu dzieciom.

Ludzie mówili, że był skromny, że miał dar zabawiania ludzi i sprawiania, że czuli się dobrze w jego towarzystwie.

Wielki tenor i wielki człowiek. Szkoda, że już to nie ma. Ciekawe czyvtrafi nam się następca.

Film polecam.