Matrix

Reż. Lilly Wachowski/Lana Wachowski, 1999, Netflix

W kategorii POKAZUJEMY SYNOWI KLASYKI wczoraj poleciał ‚Matrix’. Jak się okazało, kategoria została rozszerzona, bo matka też go nie widziała, z powodu jej ogólnej niechęci do S-F, w przeszłości chyba wzmożonej ;).

Oczywiście teraz film mi się podobał: i pomysł i realizacja i efekty specjalne. Na szczęście obraz jest na tyle nowy (choć ma 22 lata!), że wszystko, co się w nim dzieje, wygląda naturalnie, nie ma owiniętych folią aluminiową kokpitów sterowniczych, jak w ‚Panu Kleksie’, na przykład ;).

Film jest o tym, że haker komputerowy Neo (w tej roli przecudny młody Keanu Reeves) dostaje info, że świat w którym żyjemy, to nie jest real, to tylko obraz przesyłany do mózgów ludzi przez roboty. Prawdziwy świat, to ludzie pozamykani w kapsułach, pełniących rolę, to make long story short, baterii, bardzo wymownie i budzący zgrozę oraz odruch wymiotny oraz, gdzieś z tyłu głowy pytanie, ale halo, czy tak przypadkiem naprawdę nie jest?

Dobry film, o dobrym stopniu zakręcenia, lekko ryjący beret i podkopujący naszą wiarę w to, że wiemy jak jest :).

(Ta, wiemy 😉

Biały Tygrys

Reż. Ramin Bahrani, 2021, Netflix

Historia faceta z najniższej kasy w Indiach, któremu, nooo… może nie jest to cud, (ale jednak, z powodu ograniczeń kastowych chyba jednak trochę jest:) udaje się wyrwać z roli biedako-służącego i przeistoczyć się w odnoszącego sukcesy przedsiębiorcę.

Kto urodzi się w najbiedniejszej kaście, ma, krótko mówiąc, przesrane, co więcej, 99% takich ludzi nawet nie myśli, że mogliby zawalczyć o lepsze życie. Skoro tacy się urodzili, to już taki ich los i tak musi być.

Biały Tygrys (Balram Halwai) pokazuje, że może być inaczej. Oczywiście cena za zmianę jest gruba, ale, jak to w życiu bywa, chyba zawsze im grubsza zmiana, tym grubsza cena.