Rocketman

2019

Kino z Tereską

Reż. Dexter Fletcher

Biografia Eltona John’a, raczej musical, ale pokazujący wiele mało przyjemnych momentów z życia głównego bohatera, które tradycyjny musical raczej by ominął.

Świetna historia, świetny aktor i świetny film.

Kolejny artysta, który, niestety, miał raczej zasrane życie. Patrzymy na Whitney, Jacksona, FreddiegoAmy czy czy Eltona i myślimy, ale czad, mają wszystko! Ale to błyszczenie, które tak nas zachwyca, to tylko mały wycinek ich życia. Ģówno zajmuje znacznie większą część.

Więc, wiadomo, zachwycajmy się artystami, bo przecie po to ich mamy, ale umiejmy docenić nasze nudne, zwykłe, niebłyszczące życia, czasem mogą się okazać lepsze od tych błyszczących.

Polecam i zachęcam🙂👍

Reklamy

Homo deus – Yuval Noah Harari

504 strony

Książka jest moja, dostałam ją od Renatki🙂.

Bardzo mądra i ciekawa lektura! O tym co bedzie w przyszłości, co czeka nas, ludzi, dokąd zmierzamy i w co się zmieniamy. Do czego dążymy. I czy to jeszcze MY dążymy czy już sztuczna inteligencja?

Naprawdę świetna, czyta się bardzo dobrze, ale trzeba często przerywać i dumać, co, niniejszym, wielokrotnie czyniłam.

Dziewczyny lubią brąz

Jak wracaliśmy dziś do domu, Syn rzekł:

– A wiesz, że podobno jakiś koleś ze szkoły opalał się na dachu dziesięciopiętrowca?

– Synu – mówię – JA TEŻ opalałam się na dachu dziesięciopiętrowca😁.

W średniej szkole zaczynałyśmy z koleżanką plażowanie [dachowanie?:] od maja i w czerwcu byłyśmy już zazwyczaj takie opalone, że z zazdrości nienawidzili nas wszyscy, z tymi, którzy wrócili z Hiszpanii/Grecji (oczywiście bledsi😜) na czele.

Nasz zestaw do opalania składał się z:

– jednego uwalonego smołą (tą z dachu) koca;

– jednego składanego leżaka;

– jednego spryskiwacza do kwiatów napełnionego wodą (wspomagacz😎);

– jednego radia;

– jednego zegarka (bo leżenie koc/leżak trwało pół godziny z rzeczonym zegarkiem w ręku, a potem następowała zmiana, (kocowa rusza na leżak, leżakowa -> na koc), która to operacja gwarantowała równomierną opaleniznę);

– flaszki olejku do opalania;

– 2 książek, bo każda z nas jest czytaczką, więc dach, nie dach, czytać trza było👍.

To były czasy😎.

Gloria Bell

Kino z Tereską (Apollo:)

2018

reż. Sebastian Leilo

Film z cyklu babski, gadali o nim ciągle,  że fajny i  że Julianne Moore piękna (prawda), więc poleciałyśmy, tym razem do niszowego kina Apollo, bo tam grali go na 16:00, a nie na 20:00, jak w Cinema City.

W kinie, oczywiście, 8 bab. (Biorąc pod uwagę to kino i tą godzinę, to i tak nieźle:).

Film jest o tym, że nie zawsze fajne babki mają fajnych facetów. Czasem nie mają facetów wcale, a ci, którzy wydają się fajni na pierwszy rzut oka, to bezjajowe dupy.

Mimo tego fajne babki żyją, dają radę i nie chlipią w kącie, tylko ruszają do przodu.

Optymistyczny, lekki film, miło obejrzeć 🙂

Słodki koniec dnia

Kino z Tereską

Reż. Jacek Borcuch

2019

Chciałam zobaczyć ten film, bo gadali, że fajny no i z Jandą, tośmy poleciały.

Janda jest tam panią noblistką, mieszka we Włoszech, w pięknych okolicznościach przyrody, ma jakieś 50 lat młodszego kochanka, żyje jak chce, niekoniecznie zgodnie z normami😁 i generalnie ma w dupie to, co sądzą inni, popijając winko i paląc papieroski.

Wygląda na to, że jest przekonana, że może sobie robić absolutnie wszystko i jest tak do czasu, kiedy wygłasza dość szokujacą mowę podczas wręczenia honorowego obywatelstwa jej miasta – Volterra.

Po tej przemowie okazuje się, że chyba poszła ciut za daleko.

Film w porządku, ale żeby aż kapcie spadły, to nie.

Biegi z przekazem podprogowym

Biegnę sobie ostatnio jedną z moich tras i wszystko jest jak zwykle: Biedra za zakrętem, budynek z obłupanymi schodami po prawej i przeglądy rejestracyjne po lewej.

Przeglądy rejestracyjne?

PRZEGLĄDY REJESTRACYJNE???

A kiedy to przypadał czas mojego?

Ano 16 maja👍.

Więc wczoraj po robocie, najwzorowiej jak potrafiłam, pomknęłam na przegląd.

Pani planistka😂.

Dobrzy ludzie, Messenger i Biedra

Kiedy płacę kartą w sklepie, po uiszczeniu kwoty za zakupy, zaraz wrzucam ją do portfela.

W 95% przypadków.

Niestety w ubiegły wtorek po zakupach w Biedrze włożyłam ją, razem z kartą Biedronki, do kieszeni na dupie w portkach, gdzie czaiło się zło😜 [w kieszeni, nie w dupie;].

Kiedy zdjęłam portki w galeriowym kibelku, na podłogę wypadła mi karta z Biedry, którą podniosłam i pomyślałam, że och, jakie to szczęście, że płatniczą schowałam do portfela [TA], bo też by mi wypadła (oczywiście nie sprawdzałam czy mam ja w portfelu, bo skoro ją tam włożyłam, to przecie tam jest:).

Że jednak nie mam karty zorientowałam się koło 19:40 i prześledziwszy me życie, doszłam do wniosku, że zgubiłam ja w Biedrze.

Przeszukałam wszystko 90 razy i karty nie znalazłszy, wróciłam do domu, nie blokując jej, ale za to z zamiarem, że rano zadzwonię do Biedry, a nuż ktoś znalazł i oddał.

Do domu dotarłam koło 11 i włączyłam Internet. Wtedy usłyszałam Messenger’owe kląsknięcie i obca kobita zapytała czy przypadkiem nie zgubiłam karty w galerii.

Oczy mi że zdziwienia wyszły. Koniec końców odwiedziłam dziś tę kobitę, kartę odebrałam (wciąż mam środki:), czekoladki zawiozłam, jestem szczęśliwa🙂.

Są jeszcze dobrzy ludzie na świecie. A ten fejsbuk to wcale nie taki gupi😎.