468 stron, książka jest Tereski, kupiona na autorskim spotkaniu z Krajewskim, (ale po autograf to już nam się stać nie chciało🤪)
My, Wałbrzyszanie, jesteśmy przyzwyczajeni do spiskowych teorii dziejących się w nsszym mieście i okolicach – tajemnice, odkrycia i niewyjaśnione historie to nasz chleb powszedni, z szukaniem Złotego pociągu na czele🤪.
‚Drogę krwi’ przeto czyta się bardzo dobrze, bo nie dość, że mamy tajemnice, które powoli odkrywamy, to jeszcze, wraz z bohaterami, szwendamy się po dobrze nam znanych okolicach.
Kryminał jest o przemycie, o miłości (spełnionej i niespełnionej) i tym do czego taka niespełniona miłość może prowadzić. Jest to też historia o biedzie: jak trudno się z niej wyrwać i jak bardzo ludzie się jej wstydzą. Oraz o szaleństwie, które, pojawiwszy się w czyimś umyśle bardzo rzadko znika (choć czasem się udaje).
Dobra lekturka, nie tylko dla mieszkańców Wałbrzycha i okolice. Kto chce poznać Herberta Anwalta, Friedę Bernhaus, Szatanora (i jego tatuaż!), Gang Wilczyc, profesora Morawjetz’a – polecam serdecznie🙂.
Ja miałam jeszcze tę przyjemność, że moglam ją czytać w czasie mych jogowych wakacji, leżąc na leżaczku nad rzeką, czego wszystkim czytelnikom życzę🙂.



