Harry Hole [N]

2026, 9 odcinków, Netflix solo

Oczywiście jestem fanką Harrego Hole’a, może wszystkich książek nie przeczytałam, ale na pewno wiele i wszystkie mi się podobały :). Pentagram, na którego podstawie jest serial, mam w domu. Jednak czytałam je dawno i prawie wszystko już zapomniałam. A do tego miałam w głowie wyobrażonego innego Harrego, więc pierwszy odcinek zszedł mi na tym, żeby sobie ten obraz przestawić. Najgorzej ;).

Harry Hole 🙂

W dodatku zawsze czytałam jego nazwisko HOUL, czyli po angielsku, a to nic z tego – HULE :). Same niespodzianki ;).

Przez mgłę pamiętałam jego partnerkę Rakel (piękna aktorka gra ją w serialu) i Olega – jej syna – chociaż to :).

Serial jest o tym, że TO ZAWSZE MĄŻ – kto czyta kryminały, ten wie ;). Jest dobrze zrobiony, bo, podobnie jak w książkach, my, widzowie, myślimy jedno, a Harry już wymyślił drugie, trzecie i czwarte. Wielu osobników jest dziwnych, albo zgoła pierdolniętych, więc od razu wrzucamy ich do szufladki ‚podejrzany’, ale hola, hola [HOLE’a], nie tak szybko – właśnie dlatego Harry jest detektywem, a nie my :).

Ludźmi zawsze targa to samo – wkurw po zdradzie i odrzuceniu – podczas śledztw warto się temu wnikliwie przyglądać. Druga sprawa, to to, że ludzi są pojebani i to, to się dzieje w ich głowach, to jest kosmos. Żeby znaleźć motyw mordercy, w tym przypadku KURIERA ŚMIERCI, trzeba do tego kosmosu wniknąć.

Szalenie polecam.

W bonusie coś z działki automotive: porównanie samochodów Hole’a i Waaler’a 👌🤪 

Siostra Perły – Siedem Sióstr – IV – Lucinda Riley

566 stron, książka jest Izki

Ugrzęzłam w połowie tej książki, ale wydobyłam się z czytelniczego odrętwienia i właśnie skończyłam.

Czwarta część jest o Cece, która od początku istniała dla mnie głównie jako stręczycielka Star, więc się NIE polubiłyśmy;), ale, na szczęście, większa część opowieści jest o jej przodkach, rzecz czyta się miło.

Cece wygląd wskazuje na to, że w jej żyłach musi płynąć nie-europejska krew, kiedy się więc okazuje, że swoich przodków musi szukać w Australii, nie jest to aż tak niesłychane.

[Niesłychane natomiast jest to, że każda z dziewczyn, adoptowana przez bogatego, mądrego faceta i mieszkająca całą swą młodość w cudownym domu nad jeziorem w Szwajcarii, po otrzymaniu wykształcenia i rozpoczęciu poszukiwań swych przodków, natrafia na samych cudownych bogaczy, wszyscy są mili i pomocni i wszystko jest słodko-pierdząco-różowe z tęczą ponad;). Myślę sobie jednak, że czasem, kiedy w otaczającym nas świecie nie wszystko jest miłe i dobre, warto poczytać takie właśnie bajki. Dla równowagi, w międzyczasie oglądam na Netflixie Pentagram Jo Nesbo, żeby złapać balans między tęczą a ultra piekłem ;)].

Do brzegu: historia CeCe wiąże się szalenie z Kitty McBride, z bliźniakami Andrew i Drummondem oraz z pewną, tfu, tfu, perłą. Poznajemy dramaty konsekwencji wyborów rozumu, kiedy serce chciało inaczej oraz, wielokrotnie, zostaje nam wyjaśnione powiedzenie ‚serce nie sługa’ :). No i trzeba uważać na błyskotki, bo niektóre nie tylko błyszczą.

Ta część podobała mi się najmniej z dotychczas przeczytanych, ale skoro powiedziało się A, trzeba powiedzieć B. Zrobię sobie krótką przerwę na IVgo Gortycha i ruszam dalej 🙂

Ostatnia sesja w Paryżu [K]

Reż. Rebecca Zlotowski, 2025, kino z Tereską

Widziałam kilka zajawek tego filmu i bardzo chciałam go zobaczyć. Powiem tak: film jest fajny, choć o co w nim chodzi nie wiadomo 😉.

Obie miałyśmy takie samo wrażenie.

Przeczytałam jeszcze opis filmy kogoś mądrzejszego na Filmwebie i doszłam do wniosku, że ta osoba też nie wie, o co chodzi, ale umiała to napisać ładniejszymi słowami 😊.

Historia jest taka: Jodie Foster (która w tym filmie jest francuskojęzyczna) jest psychiatrą (znaną). Umiera jej pacjentka i zaczyna się dociekanie, dlaczego. Lilian Steiner (J. Foster) przepisała jej leki więc mąż i córka podejrzewają ją, ona, dla równowagi, podejrzewa męża i córkę zmarłej (która tak naprawdę nie jest jego córką, ale to tak na marginesie 😉).

Najciekawiej jednak zaczyna się robić, kiedy Lilian Steiner poddaje się psychoanalizie – zdaje jej się wtedy, że jest facetem zmarłej pacjentki, że są w sobie zakochani, oboje grają w orkiestrze, a pacjentka spodziewa się dziecka J. Foster (oczywiście pacjentka nadal jest żoną swego obecnego męża – w psychoanalitycznym widzie ten jest dyrygentem tejże orkiestry).

Więc grubo 😊

Psychoanalityczna zakochana para 😁

Najsympatyczniejszą personą w tym filmie jest Daniel Auteuil, czyli Gabriel Haddad, czyli były maż Lilian.

O co z nim chodzi też do końca nie wiadomo 😉.

Ale może nie zawsze o to chodzi, żeby rzecz zrozumieć 😊

Siostra Cienia – Siedem Sióstr – [III] – Lucinda Riley

562 strony, książka jest Izki

Miałam ostatnio lekki zastój czytelniczy, bo wyjazdy, ciepło, ogródek i wszystko, ale ożywiła mnie Lasota, która zapytała: a trzecią Siostrę już przeczytałaś? Bo czytamy je we cztery: Teresa moja Matka, Pani z Niemca, Lasota i ja :).

Wiadomo, że nie, ale natychmiast przywołałam się do porządku, ruszyłam z kopyta i właśnie skończyłam. To kolejna część, którą czyta się świetnie, bo historia jest dobra. Oczywiście, że zalatuje romansidłem, bo tymże, przecie, jest.

Tym razem Lucinda Riley, w poszukiwaniu korzeni trzeciej z kolei siostry, Star, zabiera nas do edwardiańskiej Anglii. Historia zaczyna się w roku 1909, kiedy poznajemy Florę MacNichol i od tej pory książkę ciężko odłożyć, i to nie tylko z powodu czekającej na nią Lasoty ;).

Jako uzupełnienie dodam, że Star to jest ta siostra, która zawsze występuje w pakiecie ze swą siostrą CeCe, która za Star mówi, podejmuje decyzje i czasem się zdaje, że również żyje, miło więc było przeczytać, że dziewczyny stanowią jednak odrębne byty. Odrębne byty stanowią również Orlando, Mouse i Rory, ale żeby się dowiedzieć kto zacz książkę trzeba przeczytać, bo ja już nic więcej nie powiem :).

Polecam i miłej lektury :).

Swoją drogą… – Bogdan de Bsrbaro w rozmowie z Justyną Dąbrowską

357 stron, książka jest moja, dostałam ją na urodziny od Kaśki Sąsiadki 🙂

Książki psychologiczne czytam z rzadka, więc zawsze chwilę mi zajmuje wylądowanie i muszą się sama uświadamiać, że halo, spokojnie, tu się akcja nie rozkręci 😉, ale jak już wskoczę w tryb czytania naukowego 😊, to idzie.

Jest to rozmowa Justyny Dąbrowskiej z Bogdanem de Barbaro, psychiatrą, psychoterapeutą, profesorem nauk medycznych i profesorem zwyczajny Uniwersytetu Jagiellońskiego podzielona na litery alfabetu – każda jest początkiem słowa, o którym będzie mowa w danym rozdziale.

Obawiałam się trochę, że rzecz będzie ciężkawa i pompatyczna, ale nie: de Barbaro mówi ciekawie i ma w sobie tyle dobra i ciepła, że ze świecą takich ludzi szukać. Czyta się więc ich rozmowę przyjemnie, chociaż czasami tematy są trudne.

Miałam też wrażenie, że on musi lubić ludzi, chce ich zrozumieć i im pomóc. I że oni go nigdy nie denerwują (w przeciwieństwie do mnie, bo mnie prawie zawsze denerwują 😉).

Wydaje się naprawdę być dobrym człowiekiem, który chce być przydatny i dobrze rzeczy robić.

Tym bardziej szacunek, bo mógłby przechadzać się z wysoko uniesionym nosem, bo powody, przecież, ma.

Ciekawa książka, polecam.

Ołowiane dzieci [N]

6 odcinków, 2026, Netflix solo

Wow, ale dobry! Świetne Kulik, Kulesza i Preis!

Serial jest o tym, że huta truje, że ówczesna władza doskonale o tym wie, ale liczą się wyniki, a nie zdrowie (kejpiaje i dedlajny, tłumacząc na współczesny🤪), a nie zdrowie dzieci, więc stara się rzecz elegancko zatuszować.

Gdy młoda lekarka Jolanta Wadowska – Król (Joanna Kulik) sprowadza się do Katowic i zaczyna pracę w przychodni, rzecz wyłapuje i próbuje na różne sposoby dramatowi zapobiec. Jednak nie jest łatwo – raz – bo system, dwa – bo ludzie, trzy – bo huta – wszędzie bunt, beton i foch.

Ale kobita jest nieugięta i drąży skałę pomału. Do tego jest wściekle zawzięta, jeśli tylko wyrzucą ją oknem mogą od razu czekać na stukanie do drzwi – to będzie ona. Powoli i z wielkim poświęceniem zaczyna zyskiwać zrozumienie u ludzi, do których zaczyna docierać, że huta jednak truje i jak ludzie nic z tym nie zrobią, ich dzieci po prostu umrą.

Nie spamuję dalej. Napiszę tylko, że film jest o latach 70-tych, więc jeśli ktoś tamte czasy pamięta i chce powspominać mleko w szklanych butelkach z kapslem, magnetofony grundig, kawę w szklankach i koszyczkach, syrenki, trabanty i wartburgi – to jest ten serial. Jeśli ktoś chce pooglądać baby wyglądające jak baby, a nie zrobione laski ze szpiczastymi polikami i brodami – to jest ten serial. Jeśli ktoś chce zobaczyć, że w jedności siła, że można żyć z ludźmi i dla ludzi – to jest ten serial. I w końcu, jeśli ktoś chce zobaczyć, że można robić coś, bo tak trzeba, nie patrząc jedynie na swoje zyski i rozgłos – to jest ten serial.

Michał Żurawski jako Hubert Niedziela

A do tego Michał Żurawski grający [chujka i SBka] Huberta Niedzielę wygląda identycznie jak jeden z moich dwóch ulubionych, ale nieżyjących już niestety, wujków – Adam🙂.

Bardzo mnie ‚Ołowiane dzieci’ wzruszyły i poruszyły, szalenie polecam :).

It ends with us [N]

Reż. Justin Baldoni, 2024, Netflix solo

Wczoraj nie miałam siły czytać, a poza tym musiałam odreagować Marty’ego 🙈🤪, zapodałam więc sobie It ends with us.

Ładny film i choć mówiący o trudnych sprawach to ciepły w odbiorze. Mówi o przemocy i o tym, że niestety to, co masz w domu, jeśli nic z tym nie zrobisz, traktujesz jako [czasem bardzo chujowy] wzór. Więc trzeba mieć oczy otwarte i dbać o siebie.

I nawet jak najładniejszy chłop na świecie obiecuje, że to wypadek i że już nigdy więcej, trzeba spadać I to szybko.

najpiękniejszy, ale chujek

Dobra Blake Lively jako Lily Bloom: fajna kobieta i fajne ubrana🤩.

Polecam🙂

Wielki Marty [K]

Reż. Josh Safdie, 2025, [urodzinowe] kino z Iwoną

Film poleciła Agniecha, bardzo chciałam go zobaczyć, czekałam na niego jak na och-och-cud i chyba niepotrzebnie 😉, bo dość mnię ta prelekcja umęczyła.

Timothée Chalamet gra dobrze i wzbudza w widzu te emocje, które, zdaje się, miał wzbudzić, czyli wkurwia, ale chłoptaś jest generalnie męczący: rzecz jest o tym, że marzeniem Marty’ego Mausera jest zostać mistrzem świata w tenisie stołowym (w czym jest, rzeczywiście, świetny) i żeby to osiągnąć zrobi wszystko: ma w dupie wszystkich i wszystko, kłamie i unika wszelkiej odpowiedzialności – jak dla mnie do porzygu, więc nawet jak już osiąga sukces, ma się to w dupie, czyli tam, gdzie Marty miał wszystko i wszystkich.

Zdjęć nie daję, bo koleś nie jest za piękny ogólnie, a w filmie ma jeszcze pryszcze i brzydkie okulary, więc teges 😉.

Wredne liściki [N]

Reż. Thea Sharrock, 2023, Netflix solo

Pamiętam, że ten film leciał w naszym off-owym kinie, ale nie zdążyłam się na niego wybrać, więc ucieszyłam się, że jest na Netflixie.

Film był kręcony w małym angielskim miasteczku, myślałam, że może Southend, bo szalenie podobnie nadmorskie obszary wyglądały, ale nie. Miasteczko, w każdym razie, urocze🙂.

Rzecz jest o tym, że drzw w drzwi mieszkają dwie sąsiadki: świętojebliwa Edith (cudowna w tej roli Olivia Coleman), stara panna, z jeszcze świętojebliwszym ojcem i takąż matką, oraz Rose, młodsza, Irlandka, zdecydowanie NIE-świętojebliwa, klnąca jak szewc, z dzieckiem i partnerem, z którym czasem bzyka się tak, że u świętej rodziny za ścianą podskakują wszystkie krzyże🤪😁.

Edith

Pewnego dnia do Edith zaczynają przychodzić ultra nieprzyzwoite liściki. Matka i ojciec dostają białej gorączki, a oskarżenia padają na Rose.

Rose

Czy na pewno to ona jest ich autorką?

Tą zagadkę pomoże rozwiązać ta oto drużyna (film warto obejrzeć chociażby po to, żeby zobaczyć co ta  aktorka-policjantka z przodu wyprawia z oczami😁🤪👌).

Bardzo pogodny film, świetna gra aktorska, uroczo pokazana mądrość męska i kościelna😁.

Szalenie polecam!

Colette – Valerie Perrin

571 stron, książka jest moja 🙂

Dostałam na święta kartę podarunkową do empiku i, choć czasem kupuję książki papierowe, (zazwyczaj przez Internet), to tym razem, w ramach prezentu, poszłam do stacjonarnego sklepu, książki oglądałam, węszyłam i dotykałam i tą (między innymi) wybrałam. Cudne uczucie :). Jednak jak się ma małe mieszkanie i dużo czyta, to trzeba z nim uważać;).

‚Colette’ jest piękna!

Już sam początek jest świetny: Agnes, reżyserka filmowa, która po dłuższym pobycie w Stanach i rozwodzie wraca z powrotem do Francji, dostaje z policji telefon, że ma przyjechać zidentyfikować ciało, bo zmarła jej ciotka, Colette Settembre. Tylko, że rzeczona ciotka już raz zmarła, 3 lata temu. Był pogrzeb i trumna – jak się należy. No nic, Agnes, jedzie, ciało identyfikuje – zaiste jest to ciotka. Nasuwa się więc pytanie KTO w takim razie został pochowany jako ona trzy lata temu.

Obraz ciotki, jaki Agnes zachowała w głowie, to drobna, małomówna osóbka, zazwyczaj okropnie ubrana, zainteresowana jedynie naprawą butów, czym zajmowała się całe życie i oraz piłką nożną z lokalną drużyną piłkarską na czele. 100% jej życia biegło w mieście, w którym pracowała, jeśli wyjeżdżała, to tylko na jeden dzień, na mecz. Bezdzietna, nie miała męża, nie miała faceta.

No właśnie 🙂

A tak nie do końca było.

Piękna książka, pełna pięknych przyjaźni, miłości, wielu wspaniałych uniesień i równie wielu zaskoczeń i zwrotów akcji, pokazująca, że w ludziach jest dobro i piękno.

Trwając w zachwycie szalenie polecam :).