Kino z Tereską
Reż. 2026
Mało brakowało, a filmu byśmy nie zobaczyły, bo okazało się, że na ulicy, przy której jest kino, siadł prąd. Film był na 16:30 i facet mówi: powiedzieli mi, że wróci 17:15. ALE może wróci wcześniej. Do 16:40 mogę go puścić, ale później już nie, bo mi się filmy nałożą.
Wybrałyśmy się więc na krótki, acz obfitujący we wrażenia estetyczno-dźwiękowe spacer, gdyż dzielnia jest mocno pato, w trakcie którego usłyszałyśmy jak sklepowa krzyczy: ‘wrócił prąąąąd!!!’, więc było jasne, że film puszczą 😊.
Historia jest o dwóch parach w okolicach 50tki: jedni bezdzietni, on pisarz, wykłada na uniwersytecie, ona pisze artykuły do gazety. Niemożność posiadania dzieci dość ich przeczołgała, ale kobita mówi, że ok, że i bez tego może im być fajnie. On szuka inspiracji do nowej książki oraz romansuje ze swą uczennicą, która, zresztą, jest już z nim w ciąży. Nikomu o tym nie powiedział, a cała czwórca chodzi na słodkie obiadki do restauracji, w której dziewczyna pracuje, żeby zarobić na studia. Więc miło.
Druga para to wycofany facet, właściciel restauracji, jego dość pierdolnięta, z grubymi natręctwami żona, która albo się drze, albo coś czyści, oraz córka, mająca słaby kontakt z obojgiem rodziców, ale za to świetnie dogadująca się z facetem z bezdzietnej pary. Dziewczynka jest dziwna i ma odstające uszy.
Cała ta piątka wyrusza na wakacje do Tangeru, żeby naprawić sprawy związkowe naprawy wymagające.
Do Tangeru wyrusza również kochanica profesora, więc robi się ciekawie.
Co się stało w Tangerze [nie zawsze] zostaje w Tangerze. Nie spamuję więcej, ale zwracam uwagę, że kłamstwo ma krótkie nogi, a nie wszystko, co myślimy, że da się ukryć i że przejdzie bez echa, bez rzeczonego echa przechodzi.
Bardzo dobry i szalenie polecam.




