Na rauszu

reż. Thomas Vinterberg; 2021, kino, KINOOOO z Iwoną 🙂

Nareszcie można :). Małe kino w naszym mieście, gdzie przed pandemią, kiedy w niedzielę na seans przyszło 20 osób, to był super wynik, dzisiaj miało salę wypełnioną po brzegi przeszczęśliwymi widzami:), a pośród nich MY.

Ponieważ były to obchody urodzin rzeczonej Iwony, a sytuacja jest jaka jest, skoczyłam jeszcze po kawę na stację benzynową i z domu wzięłam ciasto i było prawie jak w kawiarni (tylko trochę źle je się ciasto po ciemku, ale życie ;). Niektórzy nam kawy nawet zazdrościli i pytali gdzie też ją kupiłyśmy :). Impreza była taka, że okulary (korekcyjne, moje) przyniósł mi jakiś chłop z widowni ;).

Film jest super: kilku facetów, nauczycieli ze szkoły średniej, postanawia sprawdzić na sobie teorię, która głosi, że człowiek rodzi się z nieodpowiednią ilością alkoholu we krwi (w sensie, że za małą 🙂 i jeśli do tej wymaganej się wyrówna, życie nabiera rumieńców.

Chłopy postanawiają pić jak Hemingway, tylko w pracy :), zaczynają od 0,5 promila i zabawa się zaczyna. Film jest naprawdę dobry, extra pomysł, extra realizacja i fajna muza do tego.

I w kiiiinie :). Uwielbiam kino 🙂

Bardzo polecam!

Matrix Reaktywacja

Reż. Lilly&Lana Wachowski, czyli siostry Wachowskie, które onegdaj były braćmi Wachowski (najważniejsze jednak, że ani wcześniej, ani później nie były siostrami Godlewskimi ;)); 2003, Netflix, tym razem z Teściową I

Z cyklu KLASYKI DLA SYNA lecimy z Matrixami, tym razem Reaktywacja.

Neo, czyli Keanu, czyli Wybraniec, musi ratować Syjon (czyli ostatnie miasto ludzi położone w okolicach jądra ziemi), bo maszyny, nie jestem pewna czy kontr-, ale na pewno atakują. A że do sukcesu potrzebny jest zawsze jakiś klucz, tym razem sprawa ma się nie inaczej: trzeba odnaleźć Klucznika.

II-ga część ‚Matrix’a’ to już typowa baja s-f, którą fajnie się ogląda, choć ilość wszelkiego rodzaju metalu wszędzie zaczyna już być po kokardkę oraz, z jakiego powodu – nie wiem, załoga statku chadza w podartych i brudnych swetrach. Taka stylówka ;). Nie, żeby im to szkodziło, bo wiadomo, że ładnemu we wszystkim ładnie, a w załodze wszyscy jak z obrazka (przypadek?;)), ale skoro mają wszystkorobiące maszyny, może by sobie te swetry od czasu do przeprali.

Natomiast kiedy załoga wizualizuje się w Matrixie – oooooo, wtedy jest prawdziwa rewia mody! Króluje oczywiście Orfeusz, ale i Neo lubi pojechać – na przykład z bandą zmultiplikowanych agentów Smithów walczy w czymś, co wygląda jak rozcięta na przodzie sutanna (tak, tak, taka do ziemi, bardzo wygodna do wszelkiego typu walk ;).

Modową klapę natomiast U WSZYSTKICH BOHATERÓW stanowią okulary przeciwsłoneczne. Każdy ma dobrany taki model, że jest on z cyklu tych, kiedy idziecie wybierać oprawki do optyka, wkładacie jedne i sprzedawca mówi: TE ZDAECYDOWANIE NIE. To oni wszyscy noszą właśnie takie modele ;).

Dla samego zobaczenia których okularów nie wybierać, warto Matrix II obejrzeć :).