Drażni mnie nierówność babsko – męska, a już ta klasyczna, pt. ‚skoro jestem facetem, to musisz mi babo, usługiwać’ wzbudza we mnie skrajną agresję, z czym się szczególnie nie kryję.
Tymczasem w biurze koleżanka opowiada o swoich znajomych: że spotyka swoją znajomą i jej mamę lecące do sklepu, więc pyta, po co tak lecą.
-Bo on (w sensie małżonek koleżanki mej koleżanki:) wystawił majonez z lodówki, a wiesz, co to znaczy?
Koleżanka nie wie, więc babki klarują, że SKORO wystawił majonez, to znaczy, że trzeba zrobić sałatkę warzywną i one lecą właśnie po składniki.
Zanim zdążyłam wybuchnąć, rolę narratora historii objął Olek, który podsumował:
-No, idealny partner dla Aśki. Po tej akcji na bank skończyłaby w pierdlu.
🙂 przez grzeczność nie zaprzeczę
P.S. Pamiętacie ten kawał: pewien facet przeczytał książkę o asertywności i postanowił ją wypróbować na żonie. Nie wrócił jak zazwyczaj zaraz po pracy do domu, tylko poszedł z kumplami na piwo. Ok.
19.00 puka do drzwi, żona otwiera a on zacyna:
– Słuchaj, skończyło się babci sranie! JA jestem w tym domu panem! JA mówię, a ty słuchasz, jasne? Zaraz biegusiem podasz mi kapciuszki, obiadek, potem zimne schłodzone piwko, i nie obchodzi mnie skąd je weźmiesz, potem się zdrzemnę a wieczorem napuścisz mi wody do wanny. No, i nie muszę chyba mówić, kto mnie po kąpieli ubierze i uczesze? No???!!! Kto?
– Zakład pogrzebowy skurwysynu!
[To tak dla jasności, dla tych wszystkich od majonezu;].