Kitchen show

Właśnie z takich powodów lubię chodzić do pracy i spotykać się z ludźmi live, bo takie rzeczy nie dzieją się ‚na onlajnie’🤪.

Ponieważ (w końcu!) zrobiło się ciepło, na piętrze zaczął się pokaz mody i z szafy wyskoczyły długo przetrzymywane (pomiędzy puchówkami) letnie sukienki.

Lubię to😁.

A jak sukienki, to i, wiadomo, sandały. A sandały pokazują stopy, które łatwiej komuś pokazać niż gdy chodzi, się, na przykład, w kozakach. Nadarzyła się więc okazja, żebyśmy z koleżanką zaprezentowały sobie swoje haluxy🤦‍♀️🤪, które obie mamy, a o których jedynie słyszałyśmy. Wyskoczyłyśmy więc z tych sandałów i dalejże sobie te koślawe stopy pokazywać. Do tego pokazu dołączyła jeszcze jedną kumpelka, która tego dnia miała majtki modelujące, takie z dłuższymi nogawkami w dodatku, które sobie naciągała, opowiadając o nich. Czyli show w pełnej krasie😁👌.

Na to wszystko do kuchni wlazł Olek. Oczywiście pokaz nie został przerwany i dyskusje trwały dalej.

– Ja pierdolę. Ale wszedłem!

Skomentował, i, w zasadzie, ciężko powiedzieć coś innego🤪.