Wyrok (czyli Chyłka 10) – Remigiusz Mróz

372 strony, czytnik, Legimi

Dawno już nie czytałam Chyłki, (które Remigiusz Mróz najwyraźniej pisze szybciej niż ja czytam ;)) i może w związku z tym wulgarność naszej Joanny w tym odcinku mnie…mierziła. Za dużo tego było, ciężko sobie wyobrazić, że ktoś taką babę znosi, nawet zakochany w niej do szaleństwa Kordian (w „Wyroku” już MECENAS Oryński :).

Abstrahując od tego, wątek jak zwykle jest wciągający: powraca jeden z sympatyczniejszych bohaterów serii, czyli Piotr Langer, który, jak nakazuje tradycja, miesza i bruździ :): nasza dwójka musi podjąć się obrony [na pozór] wyglądającego bardzo niewinnie siedemnastolatka, oskarżonego o krwawe zabójstwo. Muszą, bo Piotr tak chce, a na szali jest zdrowie Chyłki.

Jak to się wszystko kończy, doczytajcie sobie sami, a w bonusie dwa chyłkowe cytaty:

„- I pamiętaj, żeby nie zamartwiać się rzeczami, na które nie masz wpływu, bo spłacasz wtedy odsetki kredytu, którego nie zaciągnąłeś”

„Przedstawiła się jako mecenas Irzemska.

– Imienia brak – spytała Chyłka.

Kobieta poruszyła się nerwowo i stała się jeszcze bardziej niespokojna.

– Bogumiła.

– Okej – rzuciła Joanna. – Na twoim miejscu też bym z tym nie wyskakiwała.”