Opiekun

Reż. Rob Burnett, 2016, Netflix

W dzień, w którym postanowiłam ciut odpocząć, w którym skończyłam książkę, rozmroziłam zamrażalnik 🤢 [nienawidzę] i zrobiłam lasagnę, potrzebowałam sympatycznego filmu, znaczy ma tam nikt nie umierać i żadni bohaterowie mają nie mieć trudnego dzieciństwa, przez które są potem pierdolnięci w życiu dorosłym🤪.

I ma nie być to romantyczna komedia.

‚Opiekun’ już od pierwszej chwili urzekł mnię żartami, jakie wymieniają między sobą główni bohaterowie👌. Creme de la creme 🤩.

Historia jest nieco podobna do ‚Nietykalnych’, tylko tu na wózku jest nastolatek i do opieki nad nim matka zatrudnia faceta, lat około 40.

Bardzo ciepły i wesoły film. Przywraca wiarę w ludzi 🙂👌. Na sobotę idealny😁

Szczelina – Jozef Karika

402 strony, książka jest z biblioteki od Tereski oraz z mojej listy

Bardzo ciekawa pozycja, trochę jak zapis Blair Witch Project, tylko, że tu akcja dzieje się w Słowacji, w górach Trybecz.

Jest to obszar, gdzie podobno naprawdę zaginęło sporo osób w dość niejasnych okolicznościach. Co ciekawe, nie jest to duży obszar (50 km długości i 18 km szerokości), góry nie są wysokie, najwyższy szczyt, Velki Tribec ma 828 m.n.p.m, więc po kilku godzinach marszu w którąkolwiek stronę powinno się dotrzeć do którejś z otaczających pasmo wioch. Okazuje się to jednak nie być takie łatwe.

Główny bohater, Igor, który przychodzi opowiedzieć swoją przygodę Jozefowi Karice, pracuje przy rozbiórce starego szpitala psychiatrycznego. W sejfie tamże znajduje historię choroby i nagrania z sesji faceta, który był w Trybeczu, jakimś cudem stamtąd wrócił, ale zwariował. Pacjent na nagraniach opowiadał, jakoby był zamknięty w czymś szklanym, jakby obserwował świat zza szyby.

Do tego miał zadrapania i poparzenia, których źródło nie bardzo dało się wyjaśnić, gdyż poszkodowany po prostu nieskładnie bredził i ciężko coś sensownego z jego słów wywnioskować.

Igor, który pisze bloga i któremu bardzo zależy na ilości lajków, wspomina o swoich znaleziskach w poście. Natychmiast ruszają komentarze.

Po jakimś czasie auto bloga, jego dziewczyna, jeden komentator postów nastawiony bardzo sceptycznie, oraz jeden szalenie w zniknięcia w Trybeczu wierzący postanawiają ruszyć w góry (zimą, czyli w okresie, kiedy zaginięcie miały miejsca) i we czwórkę rzecz dogłębnie zbadać. Ma to być kupa funu i wrzucania lajkolubnych fotek i filmików ba bloga.

Okazuje się jednak, że może te wszystkie historie o zaginięciach to wcale nie jest bzdura i Trybecz rzeczywiście jest dziwnym miejscem, w którym może rzeczywiście znajduje się szczelina, przez którą można przenikać do światów równoległych.

Dobra książka, dobra historia, polecam.

Wampir – Wojciech Chmielarz

330 stron, Legimi

Z Chmielarza czytałam ‚Żmjowisko’ i ‚Wyrwę’ i na ich tle, mom zdaniem oczywiście, ‚Wampir’ wypada blado. Książka opisuje sprawę Mateusza Polaka, dwudziestoletniego studenta, który popełnił samobójstwo skacząc z dachu. 

Sprawa zostaje szybko zamknięta, ale jego matka nie może pogodzić się ani ze śmiercią syna ani z faktem, że to było samobójstwo. Dlatego wynajmuje prywatnego detektywa, Dawida Wolskiego, żeby sprawę zbadał. 

Ten Wolski jest nie do zniesienia: paprak i brudas, ciągle tylko pali i chleje, a robić mu się nie chce. Nie wiem kto płaci takiemu detektywowi, wzdech. 

Rozumiem, że każdy detektyw musi być na swój sposób pierdolnięty, jak jest Harry Hole u Nesbo czy Ambrose z The Sinner, ale Wolski to jest dramat. 

Chyba przez niego tak mi się ciężko tą książkę czytało :).

Muszę sobie zarzucić coś lżejszego dla odmiany. 

‚Wampir’ mnie nie urzekł, ale jak donosi lubimyczytać.pl, książka została nominowana w Plebiscycie Książka Roku w 2015 w kategorii Kryminał Sensacja Thriller.

Hm.

The Sinner

Netflix, 2021,

Serial poleciła mi Aneta i wszedł jak złoto 😊

Sezon I zaczyna się ciekawie, bo w słoneczny dzień, na plaży siedzi pełnej ludzi siedzi sobie rodzina: mama, tata i dziecko lat ze 4.

Mama obiera gruszkę dla syna, a na kocu obok siedzą dwie pary, migdaląc się, to make long story short.

Sielanka.

Nagle z telefonu owych par zaczyna lecieć jakaś muza, która sprawia, że matka obierająca gruszkę wstaje i przy pomocy tego noża od gruszki zabija jednego z facetów na kocu nieopodal.

Jak wynika z relacji najbliższego świadka, czyli tego drugiego chłopa z koca, facet, którego zabiła na początku próbował się bronić.

Ale później spojrzał na nią uważniej, wydawało się, że ją POZNAŁ, i przestał się bronić.

A kobita zostaje oskarżona o morderstwo i twierdzi, że tego zamordowanego chłopa nie zna.

Do tego mamy próbującego rozwikłać tę zagadkę policjanta, którego kręci…ciekawy rodzaj sexu.

 I historia zaczyna się kręcić.

Bardzo, naprawdę BARDZO ciekawym wątkiem w tym sezonie jest rodzina kobity.

Nic więcej nie gadam, kto ma ochotę na więcej, ten sobie doogląda. 

Sezon II też jest ciekawy, gdyż oskarżonym o zabójstwo jest…dziecko! Oczywiście nic nie jest takie proste, jak na pierwszy rzut oka wygląda, bo mamy i sektę Moswood Grove, w której, jak w to w sektach bywa, nie zawsze i nie wszystko jest zgodne z prawem i przejrzyste, są i duchy przeszłości i popaprane dzieciństwa i chęć odcięcia się od nich plus stare, ukrywane przed wszystkimi miłości. 

Szacun dla tego, kto to wymyślił, bo wszystko się, naprawdę, elegancko gmatwa i przeplata. 

Sezon III wygrał dla mnie w kategorii RYCIE BANI (ja lube takie klimaty). Jak zwykle na pierwszy rzut oka wszystko wygląda super: jest rodzina, kobita wysoko w ciąży, facet (Jamie), nauczyciel w szkole, oboje piękni, piękny dom – sielanka. 

Pewnego wieczoru u drzwi Jamie’go staje Nick – jego kumpel ze studiów. Niby jest to bliski kolega, ale Jamie jakoś zapomniał o nim wspomnieć przez 15 lat związku ze swoją żoną. Chwilę później Jamie i Nick pędzą razem samochodem, który rozbija się na drzewie i Nick umiera.

Detektyw Ambrose stara się ustalić SKĄD Nick wziął się w życiu  Jamie’go akurat teraz oraz co ich łączyło na studiach. A im głębiej w to brnie, tym bardziej tym przesiąka. A że on sam nie jest osobą, której urocze dzieciństwo przeminęło jak w reklamie pampersów, zaczyna się robić naprawdę ciekawie. 

Czytam komentarze i widzę, że Sezon III się ludziom raczej NIE podobał, uważają go za najgorszy.

A mnie, właśnie się podobał. 

Dobry serial dla tych, których takie klimaty nie męczą.


Koło przyszłości 🤪

Firma, w której pracuję, produkuje koła.

Pierwszy raz za mojej kadencji został zorganizowany KONKURS PLASTYCZNY dla dzieci pt. KOŁO PRZYSZŁOŚCI.

Oczywiście reakcja w biurze była ‚PFFF KONKURS’, jednak do domu każdy info zaniósł 😊.

W razie czego.

Bo nagrody fajne.

I dla różnych dzieci, do 18tego roku życia włącznie, czyli i mój Syn się łapie.

Dziś był dzień opowiadania domowych reakcji na konkurs 😊.

1. Jedna córka lat 4 jak tylko usłyszała o konkursie już siadła (natychmiast) i ruszyła z pracą. Kiedy się dowiedziała, że ma czas do połowy października, zalała się łzami, ‘bo to jeszcze długo’. 😊

2. Koleżanka, mama córki lat 5, przekazała info o konkursie, które to info przechwycił głównie mąż 😊, i natychmiast zaczął obsypywać Koleżankę pomysłami. Proces ustał dopiero po trzykrotnym przypomnieniu, że konkurs jest DLA DZIECI DO LAT 18, w której to grupie mąż się już, niestety, nie mieści 😊

3. Mój Syn poszedł grubiej: mamo – mówi – a jakbym zaprojektował takie koło, że oni by je ode mnie wzięli, to myślisz, że coś bym za to dostał? (i kątem oka widziałam już DULARY w jego oczach 😉).

Spokojnie, mówię, Synu, to się tak od razu nie stanie 😊.

W każdym razie konkurs ruszył i wszystkim uczestnikom życzę powodzenia 😊 i żeby odkupiono od projektantów koła – również 😊.

Dygot – Jakub Małecki


276 stron, Legimi


Jak pisałam już wcześniej, Małecki zachwycił mnie ‚Horyzontem’, ruszyłam przeto dalej. 

Wychwalany przez wielu ‚Dygot’ jest zdecydowanie cięższy i przypadł mi do gustu mniej, choć nie mówię, że jest zły.


Jest to mocno poplątana opowieść o dwóch rodzinach: o Łabendowiczach i Geldach.

Jest w niej pies, który na imię Koń i koń, który na imię ma Pies. Jest i sowa – ta ma na imię Durna :).

Jeśli chodzi o bohaterów, to też, co jeden ciekawszy: jest albinos Wiktor Łabendowicz, za którym ugania się okoliczna ludność, wierząc , że zdobycie jego [podobno] szalenie leczniczych organów uleczy ich wszystkie choroby i zapobiegnie problemom, i jego brat, Kazimierz, który twierdzi, że ‚życie to jest jeden, kurwa, dygot’. Kazimierz w dygocie spędził sporą część swego życia, gdyż pił i to na grubo. Długo i często. 

I nie tylko to:

„Do Krysi miał dwanaście kilometrów. Do Gieni osiem, ale Krysia miała większe cycki. Bardzo lubił też Anię, ale ją trudno było namówić do czegokolwiek poza rozmową, a akurat w rozmowie Kaziu specjalnie nie gustował.”

Jest fryzjer Dionizy, domniemany morderca, wskazany przez wariatkę Dojkę i jego chory syn, Jureczek.

Jest i Dojka, dla której od pewnego momentu jedyne, co się w życiu liczy, to fryz.

Generalnie jest to opowieść mało pogodna, szalenie w klimacie Twardocha mi się wydawała. Nie tryska z niej optymizm i nadzieja, raczej pokazuje właśnie ten wspomniany przez Kazimierza dygot.

Więc, kto ma ochotę za-dygotać, zapraszam serdecznie 🙂