Netflix, 2021,
Serial poleciła mi Aneta i wszedł jak złoto 😊
Sezon I zaczyna się ciekawie, bo w słoneczny dzień, na plaży siedzi pełnej ludzi siedzi sobie rodzina: mama, tata i dziecko lat ze 4.
Mama obiera gruszkę dla syna, a na kocu obok siedzą dwie pary, migdaląc się, to make long story short.
Sielanka.
Nagle z telefonu owych par zaczyna lecieć jakaś muza, która sprawia, że matka obierająca gruszkę wstaje i przy pomocy tego noża od gruszki zabija jednego z facetów na kocu nieopodal.
Jak wynika z relacji najbliższego świadka, czyli tego drugiego chłopa z koca, facet, którego zabiła na początku próbował się bronić.
Ale później spojrzał na nią uważniej, wydawało się, że ją POZNAŁ, i przestał się bronić.
A kobita zostaje oskarżona o morderstwo i twierdzi, że tego zamordowanego chłopa nie zna.
Do tego mamy próbującego rozwikłać tę zagadkę policjanta, którego kręci…ciekawy rodzaj sexu.
I historia zaczyna się kręcić.
Bardzo, naprawdę BARDZO ciekawym wątkiem w tym sezonie jest rodzina kobity.
Nic więcej nie gadam, kto ma ochotę na więcej, ten sobie doogląda.
Sezon II też jest ciekawy, gdyż oskarżonym o zabójstwo jest…dziecko! Oczywiście nic nie jest takie proste, jak na pierwszy rzut oka wygląda, bo mamy i sektę Moswood Grove, w której, jak w to w sektach bywa, nie zawsze i nie wszystko jest zgodne z prawem i przejrzyste, są i duchy przeszłości i popaprane dzieciństwa i chęć odcięcia się od nich plus stare, ukrywane przed wszystkimi miłości.
Szacun dla tego, kto to wymyślił, bo wszystko się, naprawdę, elegancko gmatwa i przeplata.
Sezon III wygrał dla mnie w kategorii RYCIE BANI (ja lube takie klimaty). Jak zwykle na pierwszy rzut oka wszystko wygląda super: jest rodzina, kobita wysoko w ciąży, facet (Jamie), nauczyciel w szkole, oboje piękni, piękny dom – sielanka.
Pewnego wieczoru u drzwi Jamie’go staje Nick – jego kumpel ze studiów. Niby jest to bliski kolega, ale Jamie jakoś zapomniał o nim wspomnieć przez 15 lat związku ze swoją żoną. Chwilę później Jamie i Nick pędzą razem samochodem, który rozbija się na drzewie i Nick umiera.
Detektyw Ambrose stara się ustalić SKĄD Nick wziął się w życiu Jamie’go akurat teraz oraz co ich łączyło na studiach. A im głębiej w to brnie, tym bardziej tym przesiąka. A że on sam nie jest osobą, której urocze dzieciństwo przeminęło jak w reklamie pampersów, zaczyna się robić naprawdę ciekawie.
Czytam komentarze i widzę, że Sezon III się ludziom raczej NIE podobał, uważają go za najgorszy.
A mnie, właśnie się podobał.
Dobry serial dla tych, których takie klimaty nie męczą.