402 strony, książka jest z biblioteki od Tereski oraz z mojej listy
Bardzo ciekawa pozycja, trochę jak zapis Blair Witch Project, tylko, że tu akcja dzieje się w Słowacji, w górach Trybecz.
Jest to obszar, gdzie podobno naprawdę zaginęło sporo osób w dość niejasnych okolicznościach. Co ciekawe, nie jest to duży obszar (50 km długości i 18 km szerokości), góry nie są wysokie, najwyższy szczyt, Velki Tribec ma 828 m.n.p.m, więc po kilku godzinach marszu w którąkolwiek stronę powinno się dotrzeć do którejś z otaczających pasmo wioch. Okazuje się to jednak nie być takie łatwe.
Główny bohater, Igor, który przychodzi opowiedzieć swoją przygodę Jozefowi Karice, pracuje przy rozbiórce starego szpitala psychiatrycznego. W sejfie tamże znajduje historię choroby i nagrania z sesji faceta, który był w Trybeczu, jakimś cudem stamtąd wrócił, ale zwariował. Pacjent na nagraniach opowiadał, jakoby był zamknięty w czymś szklanym, jakby obserwował świat zza szyby.
Do tego miał zadrapania i poparzenia, których źródło nie bardzo dało się wyjaśnić, gdyż poszkodowany po prostu nieskładnie bredził i ciężko coś sensownego z jego słów wywnioskować.
Igor, który pisze bloga i któremu bardzo zależy na ilości lajków, wspomina o swoich znaleziskach w poście. Natychmiast ruszają komentarze.
Po jakimś czasie auto bloga, jego dziewczyna, jeden komentator postów nastawiony bardzo sceptycznie, oraz jeden szalenie w zniknięcia w Trybeczu wierzący postanawiają ruszyć w góry (zimą, czyli w okresie, kiedy zaginięcie miały miejsca) i we czwórkę rzecz dogłębnie zbadać. Ma to być kupa funu i wrzucania lajkolubnych fotek i filmików ba bloga.
Okazuje się jednak, że może te wszystkie historie o zaginięciach to wcale nie jest bzdura i Trybecz rzeczywiście jest dziwnym miejscem, w którym może rzeczywiście znajduje się szczelina, przez którą można przenikać do światów równoległych.
Dobra książka, dobra historia, polecam.