305 stron, książka jest Karoliny
Bardzo ciekawy dokument o leprozorium na Spinalondze, które działało tam do roku 1957 i o którym, o co bardzo wiele osób się postarało, prawie kompletnie zapomniano. Dokopanie się do RZETELNYCH informacji jak naprawdę żyło się tym ludziom jest bardzo trudne.
Przez lata trąd uważano za karę za grzechy, dlatego ludzi chorych traktowano jak zarazę, od której najlepiej trzymać się z dala i której lepiej nie oglądać.
Grecki rząd tak właśnie załatwił sprawę: ponieważ chorzy i [niejednokrotnie] już brzydcy ludzie przeszkadzali zdrowym, wypchnął ich na Spinalongę i siema – sprawa załatwiona. Chorzy ludzie żyli tam latami w fatalnych warunkach, bez fachowej opieki, zdani tylko na siebie. Cała lata zajęły im starania o poprawę swoich warunków.
Chorych na trąd nie chcieli nie tylko obcy, nie chciały ich nawet rodzin, bo trąd to był wyrok. Jeśli miało się w rodzinie trędowatego, ciężko było utrzymać/dostać pracę i mieszkanie.
Nawet po wynalezieniu lekarstwa na trąd, pogląd na tą chorobę niewiele się zmienił. Chorzy są izolowani, choć nie wiem, czy nie lepszym słowem byłoby ‚chowani’ przed krytycznym wzrokiem innych – w sensie zdrowych.
Naprawdę ciekawa lektura, polecam.