Złap mnie, jeśli potrafisz

Netfix, 2021, reż. Steven Spielberg

Oczywiście zadziałał efekt ‚osiołkowi w żłobie dano’: jak się ma wolną chatę i Netflixa tylko dla siebie, to człowiek nie wie co wybrać: czyta milion opisów miliona filmów i… potem dalej nie wie, co wybrać ;). Koleżanki namawiały mnie na ‚Kasztanowego Ludzika’, ale to znów kryminalny serial, znów się wciągnę i kilka wieczorów będzie z bani – więc nie :). Sąsiadki oglądają ‚Sex education’, włączyłam, żeby zobaczyć co to – ale mnie nie urzekło. No dobra, to może jakiś film. „Złap mnie jeśli potrafisz’ już parę razy przemknął mi przed oczami, ale myślałam, że może go już widziałam. Przeczytawszy opis, okazało się, że głównie myślałam ;), więc ruszyłam.

Jest to PRAWDZIWA historia młodego fałszerza, który w latach 60-tych, podając się za pilota, prawnika i lekarza, wyłudził z banków wesołą kwotę 2,5 miliona dolarów. Świetne role Leonardo di Caprio (fałszerz, Frank Abagnale Jr) i nieustannie depczącego mu po piętach agenta FBI, Toma Hanksa (Carl Hanratty). Historia naprawdę niesamowita. Co więcej, ów fałszerz został później zatrudniony przez FBI do wyłapywania fałszywych czeków (gdyż przez lata zebrał nieco… praktyki i teorii). Patrzę w googlu – chłop żyje do dziś.

Być może cała historia by się nie zdarzyła, ale wszystko zapoczątkował ojciec Franka Abagnale’a Jr, który, jak to później skomentował Carl Hanratty, ‚wolał żyć w kłamstwie’. Chłopina miał dar do zamydlania oczu, niestety, głównie sobie.

Świetny film, naprawdę :).

Nie czas umierać

Kino [Apollo] z Tereską

Reż. Cary Noji Fukunaja, 2021

Kiedy w politycy się żrą, kiedy grozi nam Polexit, kiedy nadchodzi jesień, robi się ciemniej i zimniej, kiedy jest piątek, jest się po pracy i po fryzjerze, najlepsze, co można zrobić, to pójść na Bonda :).

Apollo, nasze niszowe kino, nawet w piątek oferuje nam 2 bilety za 30 zł i zero tłumów, (bardziej pustki;), PLUS, co najważniejsze, ZERO reklam przed filmem, co jest dość istotne, gdy wybiera się seans o 20:00, a film trwa 163 minuty :).

Mnie się Bond bardzo podobała: i to, że w końcu ma jakieś uczucia, nie jest tylko zmieniaczo-pukaczem lasek, i to, że czasem mu coś nie pyknie. Fajne zdjęcia, piękne tereny, super wozy i motory. Fajnie z [obecnie dość gównianej;] rzeczywistości przenieść się na chwilę do bajki z Bondem, gdzie faceci są męscy, przystojni i bogaci (a do tego jeszcze czasem mądrzy), a piękne kobity, które im towarzyszą, są świetne w swoim fachu, mogą pracować na tych stanowiskach, co faceci (ciekawe, czy tyle samo im płacą?;) no i są kochane (mówię tu o partnerce Bonda – Madeleine Swann [Lea Seydoux]). Jak nie u Bonda i jak nie w męskim świecie 🙂

Do tego fajny brytyjski akcent, miło 🙂 I Londyn. Wzdech, taak dawno nie byłam.

Oglądałam dziś Graham Norton Show z gwiazdami z Bonda. Z ciekawostek, Madeleine w realu ma krótkie nażelowane włosy, w długich podoba mi się znacznie bardziej. Fajną historię opowiadał Rami Malek (tu jako Lyutsifer Safin. Sorry, ale on dla mnie wciąż jest Freddiem Mercuryn:): jednego dnia aktorzy dostali dzień wolny, żeby podogadywać niedogadane kwestie. Po kilku godzinach rozmowy zakończyły się sukcesem, Creig przytulił Maleka i nawet go pocałował, (spokojnie, w policzek;) na co Malek pyta: czy to czyni mnie jedną z kobiet Bonda? 😉

Po Bondzie moją ulubioną postacią w ‚No time to die’ jest Q i jego ultra-spokojne i dyplomatyczne reakcje na ultra wielkie zadymy :).

Film jest barka dla dorosłych, ale ogląda się go tak miło, że naprawdę warto :).

Polecam szalenie 🙂