Dorośli – Marie Aubert

124 strony, Legimi

Lubię książki, których akcja rozgrywa się w Skandynawii, nie przeszkadza mi, że to jedna z tych, w których [teoretycznie] nic się nie dzieje. Znaczy: nie ma takiej akcji jak w Bondzie: nikt się nie ściga, nie szarpie i nie gania.

Tu to wszystko dzieje się na poziomie emocjonalnym: pod skórą, w myślach i na końcach języków.

To opowieść o dwóch siostrach i o nierównościach między nimi, o emocjonalnych przepychankach mających swój początek w młodości, o potrzebie zwrócenia na siebie uwagi przez każdą z nich – różnymi sposobami, o chceniu czegoś za późno, bo kiedy był czas na realizację, było się zbyt dumnym, zbyt wyniosłym, albo chciało się pokazać, że jest się innym, niż się naprawdę jest.

Smutna książka, ale bardzo prawdziwa.

Morał z niej jesy taki, że w życiu warto robić to, czego NAPRAWDĘ się chce w czasie, kiedy jest na to czas.

Zdeptane potrzeby i nadzieje gniją w środku i to wszystko zieje potem na zewnątrz.

Moje wspaniałe życie

Reż. Łukasz Grzegorzek, 2021, kino z Tereską

Film polecała Agniecha słowyma: Jana, fajny, koniecznie.

A że kino blisko i bilet 30 zł na 2 osoby, bardzo chętnie poleciałyśmy z Tereską sprawdzić.

Główne role grają Buzek i Braciak (którzy, jak podają plotkarskie gazety, są parą również prywatnie) – tu jako nauczycielka angielskiego (Jo) i dyrektor szkoły, w której oboje pracują. Ich życie, delikatnie rzecz ujmując, nie jest usłane różami. W jednym mieszkaniu mieszkają: matka Jo, która ma alzheimera i albo wylewa zupę z makaronem do zlewu, albo myje olejem okna, młodszy syn, uczeń klasy maturalnej, który ma problemy z nauką (oraz z głową, wedle mojej oceny 😉), drugi syn, życiowa lebioda, która, mimo posiadania własnej rodziny, nadal mieszka z nimi ze swoją partnerką i dzieckiem. Do tego Jo i jej mąż, który (chyba, żeby do końca nie oszaleć) biega, a biegi zazwyczaj kończy w knajpie, w której śpiewa Nohavica🙂.

Żeby nie było nudno, Jo udziela korepetycji (w mieszkaniu swojej matki) – to jest jej działalność poboczna w tymże lokalu, gównie stanowi on miejsce palenia trawy i schadzek z jej kochankiem.

Wiem, do tej pory ciężko wyczaić coś, co skłoniło Agniechę do uznania film za fajny, ale spokojnie 😊.

Jeszcze ciekawiej zaczyna się robić, kiedy Jo znajduje za wycieraczką swojego samochodu kopertę, a w tej kopercie wiadomość ‘JO, MASZ PRZEJEBANE’.

Film, zaiste, JEST fajny. Ale nie spamuję, kto ciekawy – niech sobie doogląda.

Fajne role Braciaka i Buzkowej. Cieszy mnie, że oni nie są piękni wedle kanonów dzisiejszej … mody?, że nie ubierają się typowo i nie są jak od linijki. Ta inność cieszy i świeci 😊.

No i pokazanie życia takim, jakie jest w realu: bez kłamania i udawania.

Dobry film.

W środę, w związku z tym, że polskie niszowe filmy górą, lecimy na  ‘Wszystkie nasze strachy’.