Heksy – Agnieszka Szpila

412 stron, książka jest moja, z autografem w dodatku 🙂

(Autograf, co prawda, zdobyła moja Mama, bo ja byłam zakręcona i zapisałam sobie, że jest spotkanie ze Szpilą w bibliotece. Grała godzina, grała biblioteka, ale to nie była TA biblioteka ;). Na szczęście mama mieszka blisko, to ją wysłałam z misją i akcja się powiodła :).

Szpila chodziła ze mną do szkoły, o czym już kiedyś pisałam. Nie znałam jej dobrze, ale sam widok jej szalenie barwnej osoby od razu wykluczał takie podejrzenia, że ona może być spokojna/zrównoważona lub ugrzeczniona. Wiadomo było, że jak coś zrobi, to będzie raczej mocne, wściekłe i szalone. Do tej pory napisała trzy książki i każda te właśnie cechy posiada.

Jak ktoś z PISu Heksy przeczyta, spalą Szpilę na stosie – to na bank, bo jest top dzieło nieco anykościelne i antymęskie, a tego nasza władza nie lubi.

Cała historia zaczyna się od Anny Szajbel i jej spółkowania z drzewem, (czego na jawie PRZENIGDY by zrobiła, bo na jawie jest ultra anty-eko – jest prezeską koncernu paliwowego).

Tak na marginesie, przydałaby nam się taka Szajbel w dzisiejszych czasach.

Atak szaleństwa, który nastąpił po kontakcie:) z drzewem oraz (bardziej to) po poznaniu gorzkiej prawdy o swoim mężu sprawia, że Szajbel przeistacza się w Mathilde Spalt, VII-wieczną leaderkę Ziemistych.

Lubię odjechane historie, więc mnie ‚Heksy’ niezwykle do gustu przypadały. Są inne, są na przekór i pod prąd. Polecam lekturę, zwłaszcza kobitom :).

‚- Jest jeden Bóg – Niebo – i jedna Bogini – Ziemia. Ich zespolenie to Wszechświat. Emanacją energii niebiańskiej jest mężczyzna, zaś emanacją energii ziemskiej – kobieta. Przy Bogu Ojcu jego Syn, Chryst, stoi, będąc ze swym ojcem jeno przy Matce Ziemi zaś ukochana jej Córka – Starodziewica, takoż z nią świętą jednię stanowiąca. Każda kobieta i każdy mężczyzna to boskie naczynia, jednak mężczyzna ze względu na rozpraszający go członek jest naczyniem bardziej podatnym na potłuczenie. Dlatego na świecie wielu jest mężczyzn rozbitych i potłuczonych, co to ani rozumem, ani żadnem innem członkiem się światu nie przysłużą, jedynie obciążać go swoją głupotą będą. ‚

Z MANIFESTU HEKSIZMU:

[…]

‚2. Wstrząsane dreszczem rodzącego się łonie orgazmu, ogłaszamy, że na Początku była szczelina, zatem nie Bóg Ojciec, a Matka Bogini. I dopiero na tej pierwotnej Waginie-Szczelinie pojawiły się, z czasem, sterczące chujki – narośle. Tkanki niewłaściwe jak kurzajki, brodawki czy strupy o nader patologicznej etiologii.

10. Nigdy, przenigdy nie dąż do wyzbycia się swojego szaleństwa. Walki z metaforycznym, sztywnym, panoszącym się i rozpychającym, wszędobylskim fiutem nie wygrasz głową. To w twojej szczelinie kryje się niezbędne do tego szaleństwo. Szaleństwo, którego – jako jedynego w świecie – obawia się sterczący, choć podtrzymywany sztucznie wiagrą, patriarchat. WAGINO-MACICO-CZASZKA – symbol transformacyjnej siły kobiet i ich wewnętrznej, prywatnej religii opiewającej Czułość, Płodność i Miłość – ukaże Ci się i poprowadzi Cię wtedy, kiedy zawiesisz władze rozumu, kiedy przestaniesz – choć na moment – działać w literze prawa. Kiedy wsłuchasz się w siebie, co oznacza – nie w głowę, a we własną, dziką, atawistyczną cipę, której puls zrównany jest z pulsem Matki Ziemi, a zatem z pulsem świata. To Twoja Szczelina ma być od teraz Twoją najlepszą przyjaciółką i Twoim doradcą. Wszystko, co stoi pomiędzy Twoją cipą a Tobą, wyeliminuj natychmiast. Nie usłyszysz inaczej jej szeptu, a właśnie w nim zawarte są wszelkie wskazówki, jak żyć, być w zgodzie ze współrzędnymi świata.’

Miałyśmy w średniej szkole polonistkę – Martę Gąsiorowską, bardzo ciepłą, mądrą kobietę. Przyjaźniły się ze Szpilą. Dawno już nie żyje, zmarła na raka. Mam nadzieję, że gdzieś tam na górze może podziwiać jej dokonania i być dumna, bo ona się, na pewno, do tego pisarskiego Szpili szaleństwa, w dużej mierze przyłożyła :).