Reż. Todd Phillipps 2011, Netflix z Synem
Ponieważ jedynka weszła jak złoto, postanowiliśmy ogarnąć i dwójkę.
Niepotrzebnie.
Jeśli ktoś widział jedynkę, to jakby widział dwójkę, bo wszystko jest zerżnięte i skopiowane – bez sensu. MOŻE gdyby oglądać je w takim odstępie jak powstawały, czyli po dwuletniej przerwie, to może, ale na pewno nie dzień po dniu.
I na koniec znów oglądają zdjęcia, tym razem na komórce.
Więc – nie.
Oczywiście, że dwójkę też już kiedyś widziałam, ale najwidoczniej w jakimś odstępie czasu, bo nie pamiętam, żeby mnie tak raziła.
Jak wczoraj Syn zaproponował, że może polecimy z trójką, powiedziałam pass i zaległam z książką. MIMO, że zachęcał, że tym razem nikt się nie żeni 😉.
Co za dużo to niezdrowo 😊.