163 strony, Legimi
Książka z mojej listy, więc drapnęłam.
Ciekawy reportaż o samotności Szwedów i samotności w ogóle. Czy samotność jest zła? Czy Szwedzi sami ją wybierają? Czy to, że [w zasadzie każdy] Szwed potrafi zaopiekować się sam to społeczny sukces czy problem?
Tubylewicz przeprowadza też wiele ciekawych z pisarzami – jednym z bardziej samotnych zawodów świata, rozmawia z nimi na temat ich samotnej pracy, rozmawia (już nie tylko z pisarzami) o samotności w obliczu zbliżającej się śmierci i samotności w medytacji.
A książkę pisze podróżując ze swoim dorosłym synem po bezdrożach Szwecji, głównie w ciszy, która ich oboje cieszy.
On fotografuje, ona zbiera materiały.
‘Malin Ekman, szwedzka dziennikarka mieszkająca w mieście samotności absolutnej, czyli nowym Jorku, opisała swoją potrzebę samotności i lęk przed nią w pięknym tekście opublikowanym w dzienniku „Svenska Dagbladet”: „Samotność, która mnie najbardziej przerażała to ta, która pojawia się w towarzystwie innych ludzi. Niezdolność przebicie się. Rozmowa, której słowa nic nie pozostawiają. Bycie z pozoru częścią kontekstu, ale w rzeczywistości bycie poza nim.”’
‚Myślę, że najniebezpieczniejszą konsekwencją skrajnego indywidualizmu jest to, że inni mogą cię zupełnie przestać interesować. Możesz też dojść do wniosku, że twoje obowiązki względem społeczeństwa załatwia płacenie podatków.’
‘Blaise Pascal napisał kiedyś, że wszystkie ludzkie nieszczęścia biorą się stąd, że człowiek nie potrafi usiedzieć samotnie w pokoju.’
W rozmowie o medytacji:
‘Ale dlaczego tak ważne jest, żeby pozwolić się ujawnić nieprzyjemnym myślom i uczuciom?
To zależy od tego, czego pragniemy. Jeśli człowiek nie chce się rozwijać, jeśli nie chce zobaczyć wszystkich mechanizmów obronnych, które stosuje, by uciec przed prawdą o sobie, to może oczywiście uciekać, ile tylko się da. Problem polega jedynie na tym, że wcześniej czy później owa niechciana prawda i tak wyjdzie na jaw.’
Ja chyba jestem taka trochę samotnie-szwedzka 😊. Są [liczne] chwile, kiedy lubię być sama, lubię jak jest cicho i jak jest spokój.
Sto razy wolę być sama w domu i czytać, niż słuchać czyjegoś bezsensownego mielenia ozorem, który wnosi jedynie, że jest głośno. Słowa nie mają sensu, ładu i składu, tylko dźwięk, do tego za głośny.
Lubię swoje towarzystwo i (podobnie jak Szwedzi😊) czuję błogość i spokój w kontakcie z naturą, lubię być na świeżym powietrzu w każdą pogodę, nawet jak jest mgła i wieje. Nic mi tak nie odciąża głowy jak samotne latanie po lesie.
Czy to już czas na [samotne] rozejrzenie się za szwedzkim domku na uboczu?
Rozważę 😊
Tylko ten język…
A książkę polecam tym, którzy lubią niespieszne reportaże.
