Wrony – Petra Dvořáková

Legimi, 130 stron

Wow, ale książka!

Niby klasyczna historia rodzinna: matka, ojciec i dwie córki. Dom, przed domem drzewo, na drzewie gniazdo, w gnieździe wrony.

Tak to może wyglądać przez okno, kiedy nie patrzy się za długo.

W domu widać więcej: jedna córka jest fajniejsza (Kasieńka), bo jest jak matka, czyli ładnie sprząta. Druga (Baśka) jest mniej fajna, bo nie tak dobrze sprząta, no i się wygłupia, czytaj: maluje, rysuje. A przecież trzeba mieć jakieś normalnie zajęcie. Jak jej mama bibliotekarka, na przykład.

Baśka jest złą córką, więc chyba jasne jest, że zasługuje na to, że matka wciąż się na nią drze, a tato ją bije. Proste.

Nie ma tłumaczenia, nie ma ciepła, nie ma miłości, nie ma wsparcia, nie ma przytulania. Tak to jest, jak ktoś nie zasługuje.

Dobrze, że Baśka ma te swoje obrazki. I wrony za oknem.

Dobra i mocna książka. Polecam.

Bombonierka zza światów?

Mam fajnych sąsiadów, z którymi na święta/Nowy Rok robimy sobie prezenty.

Jednym z fajnych sąsiadów był Pan Władzio, bardzo prosty starszy pan, co to na dzień kobiet zjawiał się w garniturze i z goździkiem i całował w rękę.

Zawsze pamiętał o urodzinach naszych (mojego Syna + dzieci Sąsiadów mam na myśli😊) dzieci i często kupował im to, co akurat oferowały osiedlowe sklepiki, czyli czekoladę albo bombonierkę.

Łatwo było zgadnąć które słodycze pochodziły od Władzia, bo w biedrze ani Lidlu takich nie dało rady uświadczyć.

Władzio zmarł w marcu 2021.

Wigilia jak co roku odbywała się i mojej Mamy, wracam do domu i co widzę? Za klamkę zatknięta jest bombonierka…

WIEM, że to nie od żadnych z moich [żyjących;] sąsiadów, bo u wszystkim byłam i daliśmy sobie prezenty.

W takim razie SKĄD ta bombonierka, nie-lidlowa, nie-biedrowa?

Panie Władziu? 😊

Tam z góry też można wysyłać czekoladki? 😊