Fashion week

W tym tygodniu w pracy spadły na nas, jak grom z jasnego nieba, objawienia modowe.

 

Otóż okazało się, że knyp w różowych KRÓRKICH portkach i białej damskiej bluzce to modnie ubrany mężczyzna.

I że wszyscy się na niego gapią nie dlatego, że to knyp w damskich ubraniach, tylko dlatego, że się nie znają na modzie.

  

Noooo, jestem pod wrażeniem.

 

Ciekawe czy te nowe trendy dotarły już do Anny Wintour.

Siła Nawyku – Charles Duhigg

Generalnie nie lubię i nie czytam poradników, ale ten mnię skusił.

Doczytałam do końca, bo czekałam na cud, ale się nie zdarzył 🙂

Czekałam na coś takiego w tej książce, że jak to przeczytam, to będę już taka mądra i moje życie będzie takie cudowne, że po prostu hej.

Nic się jednak takiego nie stało.

Nawyki da się zastąpić innymi i życie zmieniać, JEŚLI ktoś ma dużo siły i jest konsekwentny.

Czyli nic nowego.

Jeśli ktoś ma dużo siły i jest konsekwentny zmienia swoje życie zazwyczaj bez poradników.

 

Czyli trwam w mym nielubieniu poradników.

Małosolne

Mój Mąż z dumą prezentuje mi pięknie ułożone ogórki w naczyniu i rzecze:

– A ogóreczki ładnie stoją? Poprzednim razem powrzucałem je w nieładzie, ale zobaczyłem, że Krzysiu [Sąsiad] ma tak ładnie ułożone i zgapiłem.

Patrzę na ogórki.

Patrzę na mojego Męża.

Patrzę na naczynie i starając się jakimś cudem zachować ZEN, uprzejmie pytam:

– Słuchaj, a czy możesz mi powiedzieć, czy Krzysiu też kisi ogórki w najlepszym wazonie swojej żony?

 

Będę musiała, jak w Misiu, wazony łańcuchem zapinać.

Masakra jakaś…

Wszędzie dobrze, ale… :)

Dziś kończy się nasz okres dezercyjny 🙂 – wracamy do domu, i do naszych Sąsiadów :).

Nie można powiedzieć, żeby maj był dla nas miesiącem nudnym, miesiącowi majowi przyświecał w większości pierdolec, ale jakoś daliśmy radę.

Mój Mąż przypłacił to nawet boleściami plecnymi, a mało brakowało, żeby pierwsza z naszych ekip remontowych, w międzyczasie wypierdolona, przypłaciła to życiem.

Jakoś się jednak udało 🙂 Znaczy się wszyscy żyją.

Teraz trza poczekać aż zamontują resztę mebli, posprzatać ze 400 razy (to ja), a następnie napawać się nowym wnętrzem.

Bardzo lubię mieć nowe wnętrza, ale bardzo NIE lubię rzeźni, którą remont wywołuje.

Z rzeczy DUŻYCH czeka nas jeszcze łazienka, ale myślę, że realizacja tego projektu nie zdarzy się zbyt szybko.

Pomiędzy remontami trzeba sobie dać czas na złapanie międzyremontowego oddechu.

I do czynienia niniejszego się obecnie oddalamy:).