Gdyby się ktoś zastanawiał… 🙂
Miesiąc: Czerwiec 2015
Salon sukien ślubnych
Czasem, kiedy szukam sobie jakiegoś programu do prasowania, zerkam na chwilunię na Salon Sukien Ślubnych.
I nie wiem, czy to dlatego, że oglądam to bardzo rzadko i tylko przez chwilę, czy może to jest generalne założenie tego programu, ale czy tam chodzi o to, że najgrubsze oraz (bardzo często:) najbrzydsze baby z USA przychodzą mierzyć najbardziej falbaniaste i wycekinowane kiecki ślubne?
Żeby nie było nudno, nigdy nie przychodzą same, jest z nimi 70 przyjaciółek, które (o nieszczęsne!) patrzą na przyszłą pannę młodą w coraz to innych sukniach.
Panny się z sukien wylewają, a przyjaciółki piszczą z zachwytu.
A teraz pytanie sprawdzające: czy to ja jestem pierdolnięta czy też producent owego dzieła?
Bo chyba się zgubiłam…
(zawsze lepiej się zgubić niż wylać 😉
Nagroda Darwina niebezpiecznie blisko
Dla tych, którzy nie wiedzą o co kaman w w/w nagrodzie już wyjaśniam:
Nagroda Darwina jest dość specyficzną nagrodą, bo jest przyznawana na podstawie głosowania internetowego. Dodatkowo taki kandydat musi spełnić dwa warunki. (1) Musi nie zginąć w wyniku swojej głupoty oraz (2) nie może posiadać potomstwa. Dzięki drugiemu warunkowi jego geny nie zostaną przekazane dalej przez co ludzkość tylko zyska. Nazwa tej nagrody – Nagroda Darwina – została nazwana na cześć twórcy teorii ewolucji Charlsa Darwina.
Do rzeczy:
W sobotę postanowiłam pościągać pajęczyny w korytarzu systemem oldskoolowym, czyli miotłą.
Mieszkam w starym budownictwie, więc korytarz nie ma blokowego 2,5 metra wysokości, a znacznie więcej. Nawet, kiedy podniosłam na maxa trzymaną w łapach miotłę, nie dosięgałam sufitu. Żeby plan ANTY-PAJĘCZYNA osiągnąć musiałam dodać do akcji dopalaczy, czyli, trzymając w rękach miotłę, podskakiwałam. Szło mi całkiem zgrabnie: skok – chlast miotłą – skok – chlast miotłą.
Co ważne – jedną ręką miotłę trzymałam za plastikową końcówkę.
W pewnym momencie miotła wyskoczyła z plastikowej końcówki, więc koniec trzonka wyskoczył z mojej łapy, podleciał nieco w górę, a następnie wylądował na mej gębie czyniąc mi na niej znamię w kształcie kółka.
The Ring, kurwa 🙂
Dobrze, że jakimś cudem przeżyłam. Ale czy dobrze, że geny przekazałam, to już sama nie wiem… 😉
