Biega-czka

Nie nie, tym razem to nie opis kolejnej książki, gdyż ostatnio głównie biegam 🙂

Koronne półmaratony ułożyłam sobie tak, że leciałam dwa, tydzień po tygodniu: najpierw Grodzisk, który wspominam dość CIEPŁO, gdyż w piątek o 20:30 było 33,5 stopnia, natomiast rano, o 8:30 29,5. Przy zachmurzonym niebie. Start był o 9:00, na 5 km słońce wyszło i wesoło świeciło już do końca. Na szczęście nie wiem ile wtedy było stopni.

Tak sobie spaliłam plecy, że w pracy koleżanki pytały czy byłam na basenie 🙂

Wrocław tez był ciepły, ale nie aż tak, no i słońce nie waliło w gały, bo była noc. Uff 🙂

Jeszcze Wałbrzch w sierpniu, jakoś nie przewiduję, że zmarznę 🙂

Ale ja nie o tym, choć też o biegach.

W pracy mamy przerwę między 12 a 13, podczas której [zazwyczaj] biegam.

Dziś jednak nie biegałam, tylko odbierałam od szklarza lustro. Odebrałam je, wracam do roboty. Strażnik na to:

– Jak to! Dwunasta a pani jeszcze nie przebrana!?

 

Wygląda na to to, że pierwsze skojarzenie strażników z moją osobą to biegowe gacie 😉

Ania – Grzegorz Kubicki Maciej Drzewicki

385 stron

Książkę pożyczyła mi Paulina

Z literackiego puntu widzenia, nie jest to, moim zdaniem, arcydzieło. Ale postać Ani Przybylskiej, którą ta książka tworzy, wydaje się być prawdziwa.

Jedyny film, jaki z nią widziałam to ‚Sęp’ i nie byłam szczególnie zachwycona (pamiętam, że zwróciłam uwagę na to, że ona jest tam trenerką kick-boxingu, a biega tak, jakby biegła przez łąkę po polne kwiatki;), ale kobita przewijała się w życiu nas wszystkich, bo była na bilbordach – na pewno kojarzymy ją wszyscy z reklam ASTORa i CCC. Jednego na pewno nie można jej odmówić – że była piękna.

Mi się zawsze wydaje, że jak ktoś jest taki piękny, to nie może umrzeć, bo ta jego uroda jest równie wielka jak on. Dlatego śmierć Patricka Swyze, Ani Przybylskiej czy mojego sąsiada z 6 piętra (z czasów blokerskich) wprawił mnie w największe osłupienie. Że jak?

Przybylska musiała być szalenie wesołym i ‚do rany przyłóż’ człowiekiem. Bez zadzierania nosa i pokazywaniu się na salonach. Była mega charyzmatyczna, ludzie do niej lgnęli, fajny człowiek.

Ech, tylko 35 lat :(.

Ciepła książką, dobrze się czyta.