I want to ride my bicycle

Informacja, która jest ważna dla tej historii to fakt, że nasze biuro ma 140 m2. Dość sporo jak na 5 osób 🙂

Druga ważna informacja to to, że mój Kierownik jest rowerzysto-kolarzystą i ma fajny rower z super-extra siodełkiem od którego [podobno] nie boli dupa [ta – jasne].

Ostatnio rzeczony Kierownik przyjechał do pracy rowerem i, porzuciwszy go w biurze, oddalił się. Natychmiast uznaliśmy, że to dobry moment, żeby sprawdzić to, prawda, ą ę siodełko.

Najpierw jechał Olek (dupa boli – wykazały badania). Jechał po biurze, wokół stołu konferencyjnego – żeby nie było wątpliwości 🙂

Potem ‚jechałam’ ja, co było wyczynem nad wyraz trudnym, gdyż a) byłam w wąskiej spódnicy i wsiadanie w niej na ZA WYSOKI rower jest mało wygodne, w związku z tym Karol i Olek musieli rower trzymać i 2) potem, jak już wsiadłam, musieli rower ze mną prowadzić, gdyż Kierownik jest wyższy i ja nie daję rady pedałować, bo nie sięgam zbytnio do pedałów. Mimo niedogodności jestem w stanie potwierdzić, że dupa na tym siodełku boli.

Ostatni jechał Karol (dupa boli – potwierdzone) i akurat gdy wyjechał zza zakrętu, wszedł do nas do biura kolega od szkoleń. 

Trzeba było widzieć jego brew – ze zdziwienia  prawie zrównała się z włosami :):):).

Ach, życie biurowe 😉