Erotica 2022

Netflix, 2020

Reż. Olga Chajdas, Anna Jadowska, Kasia Adamik, Jagoda Szelc, Anna Kazejak

Film jest psychodeliczny, ciężki i obrzydliwy, ale trudno, żeby był miły i przyjemny, skoro wizja, którą nam przekazuje, również jest ciężka i obrzydliwa.

Jest to świat skażony i zdominowany przez mężczyzn, czyli wizja nie tak odległa od tego, co mamy obecnie w Polsce. Kobiety nie mają żadnych praw, są kontrolowane wszędzie i we wszystkim (wliczając w to sny) i służą do ruchania i rodzenia dzieci.

Taka wizja wielu panom szalenie by, sądzę, odpowiadała. Bo przecież super, jeśli ma się w społeczeństwie status VIP tylko z racji posiadania fiuta.

Przez to, moim zdaniem, ludzi ten film odrzuca. Za dużo prawdy. A ludzie prawdy nie lubią, a im bliższa, tym gorsza. Lepiej dać się okłamać i żyć w różowej ułudzie, niż zdać sobie sprawę, że siedzi się w gównie.

Mnie ten film przeraża nie tylko obrzydliwą wizją, ale tym jak niedaleko jej jesteśmy.

Jak ktoś to chce film obejrzeć – to na własną odpowiedzialność. A jak szuka miłych doznań, to na pewno nie tu.

Cwaniaczka ;)

W ubiegłą niedzielę przebiegłam 19 km, w czym 1,5 km w pionie, więc nogi miałam zajechane elegancko – to tytułem wstępu.

Ale że trening się sam nie zrobi, we wtorek wyrychtowawszy się, wyruszyłam. Tempem biegłam dopasowanym na mych zdechłych nóg, czyli lichym. Po jakiś 3 km mijam poprawczak (dodam, że jest wieczór, że, tradycyjnie, biegnę sama i że nie mam czołówki), przy którym, jak miło, spotykam grupę 5 chłopaków.

-To co, może pani z nami pobiegnie? – cwaniakują oni

-Chyba wy ze mną – odpalam natychmiast (nie ucz ojca dzieci robić;), po czym ląduję, że jak zechcą mi wpierdolić, to na tych moich nogach nawet dziś nie ucieknę. No nic.

Mijam ich i lecę dalej, za chwilę ruszają oni. (Ich) pierwszy kilometr jest z góry, więc wszyscy natychmiast mnie wyprzedzają. Po kilometrze zaczyna się podbieg, niewykrywalny bez mikroskopu, ale ja z dala już widzę, że nogi chłopców jakoś go wyczuły. Dziady puchną. Mijam ich (WSZYSTKICH), ale się nie odzywam, ani nawet na nich nie spoglądam. Lecę sobie do wiaty przy rondzie i zaczynam się rozciągać. Po chwili docierają moi koledzy 😉 (charcząc).

-I jak panowie – zagajam uprzejmie – żyjecie?

-Nooo – odpowiadają panowie głosami już mniej dziarskimi, niż na tej górce pod poprawczakiem.

-Czapki sobie ubierzcie – mówię – bo wam nawieje i będzie dramat. Na razie – dorzucam w bonusie.

-Na razie – dorzucają oni, a głosiki mają słabiuuuuutkie.

W moim człapingowym, ale RÓWNYM (mimo wzniesień;) tempie oddalam się, skąd przybyłam.

I teraz pytanie: czy zyskałam nowych biegowych kolegów, czy następnym razem dostanę w ryjca? 🙂

Kiedy jest się cwaniaczką, obie możliwości trzeba brać pod uwagę :).

Jem ją🤪

Tytułem wstepu: ‚jem ją’ to w naszym biurze synonim głupoty w czystej postaci (wzięło się to chyba z jakiegoś obrazka, na którym ktoś pyta napakowanego karka: A po co ci ta głowa? Jem ją – odpowiada ów, zgodnie z prawdą zapewne).

Ostatnio w robocie robilam sobie kawę. Wybrałam opcję na expresie, nacisnęłam START, ale tak się zagadałam z koleżanką, że zapomniałam postawić kubek i cała kawa poleciała do tej rynienki, czy jak to się nazywa🤪. Oczywiście największy ubaw miał Olek😁.

Niedługo potem on właśnie gadał z kimś przez telefon i pił kawę. Ktoś już się prawie rozłączył, Olek wziął łyk kawy do gęby (ale nie przełknął🤦‍♀️), ktoś powiedział HEJ, więc kulturalny Olek odpowiedział, ale zapomniał, że jego paszcza nie jest pusta, w związku czym cała kawa wściekła mu na brzuch😂.

Przeto w konkurencji JEM JĄ ogłaszam remis😁🤦‍♀️😂.

Gambit królowej

Miniserial (7 odcinków) Netflix, 2020

z Synem 🙂

Oczywiście, że od dawna mam Netflix i oczywiście, że mimo tego dotąd seriale szły mi, delikatnie mówiąc, słabo, czyli tylko Unorthodox obejrzałam (i byłam zachwycona). (Na szczęście czasem jakiś film wpadnie, więc opłata nie idzie na marne ;).

Gambit postanowiliśmy obejrzeć po świetnej rekomendacji Dublinii, kobita powinna się recenzjami zawodowo zajmować, taka moja skromna opinia :): https://dubliniapisze.com/2020/11/02/szach-mat-czyli-gambit-krolowej/

Od siebie mogę dorzucić uwagi następujące: bardzo, BARDZO miło ogląda MI się obrazy o kimś, kto jest mądry, kogo sposób myślenia rzuca na kolana i nie pozwala wstać (na przykład Matthew McConaughey z ‚Detektywa’ siedzi w mojej głowie odkąd zobaczyłam ten serial).

A jeśli bohaterką jest kobita z super-mózgiem, cieszy to nawet bardziej, bo, naprawdę, serce rośnie, jak nie widzi kolejnej gwiazdy, dla której największą ekstazą w życiu jest posiadanie męża i domu i obiadu o 14:00).

Harmon ma szachy i reszta ją gówno obchodzi. I BARDZO dobrze. Jest mądra, jest dociekliwa, nie włazi nikomu w dupę tylko po to, żeby spojrzał na nią łaskawszym okiem, albo żeby zostać wcieloną w szranki PiErożków (ja pierdolę;). Do tego jest bardzo ładną kobietą i jeszcze się niezwykle gustownie ubiera, czym odbiega od sztandarowego obrazu geniusza w filmach, który z zasady pokazuje nieszczęśnika snującego się wszędzie z błędnym wzrokiem, koniecznie w potarmolonych szmatach.

Świetna rola i świetna aktorka.

Nie mogłam absolutnie znieść Thomasa Brodie Sangster’a [Benny Watts], dla mnie to jest wciąż chłoptaś z ‚Love Actually’ (który to film uwielbiam i jego w nim również) z beznadziejnie przyklejonym wąsem i za dużym płaszczu. Nie, nie i jeszcze raz nie :).

Dorociński [Borgov] – ok, ale bez zachwytu, za to bardzo fajny Harry Edward Melling [Harry Beltik], natomiast Jacob Fortune-Lloyd [Townes] PRZE-PIĘK-NY, według Harmon najwyraźniej również, ale już dobra, niech go sobie ma 🙂 Pojawia się nie za często, ale starczy, żeby zawrócić w głowie;).

Bardzo dobry serial i bardzo dobrze, że miał tylko 7 odcinków, bo pozostawia niedosyt, a nie przesyt.

Gniazdo

Kino (tak, tak, rzutem na taśmę 😉 z Mężem

reż. Sean Durkin, 2020

Bardzo dobry film o ludzkiej naturze i chceniu WIĘCEJ, WIĘCEJ za wszelką cenę. Jest sobie małżeństwo z dwójką dzieci i mają naprawdę wszystko. Ale chłop przecież NIE MA PERSPEKTYW i koniecznie muszą wyprowadzić się ze Stanów do UK, bo tam on owe perspektywy dostrzega i widzi siebie jako kręcącego całym ziemskim biznesem ziomka. Wynajmuje w UK pałac, bo tej wielkości budynku już chyba nie nazywa się domem, zapisuje dzieci do prywatnych szkół, kupuje żonie futro i ogień – rusza zmieniać świat biznesu.

Niestety, świet biznesu nie zmienia się równocześnie z tym, co on sobie wymyśli, co więcej, jest kilka osób, które uważają, że jego pomysły są mocno do dupy i zamiast wymarzonych w swej głowie miliardów dostaje gówno i zaczyna się problem.

Jak to w życiu: miało być jak nigdy, a wyszło jak zawsze.

Bardzo dobry i jako rozrywka i jako przestroga :).

Wyrwa – Wojciech Chmielarz

309 stron, czytnik, Legimi

Karolina obiecała mi pożyczyć papierową „Wyrwę”, ale nie mogłam się doczekać i poleciałam na czytniku. Obawiałam się nico czarności, bo „Żmijowisko”, które przeczytałam jakiś czas temu było naprawdę grube pod tym względem, ale spoko, nasycenie czarnością jest tu nieco mniejsze.

Teoretycznie jest to historia dwójki ludzi, ale tak naprawdę – czwórki. I – jak to w życiu bywa – są niezrealizowane marzenia i niezaspokojone pragnienia i frustracje i decyzje z tego wynikające. Jest też, a jakże, oszczędne gospodarowanie prawdą, która jednak wyłazi, w najbardziej nieodpowiednich momentach i boli i kole – jak to ona.

Podoba mi się to, jak Chmielarz sprawia, że jesteśmy z bohaterami w tym, z czym oni się borykają. Oczywiście babranie się, w tym przypadku, raczej w gównie ;), może nie jest w teorii najprzyjemniejsze, ale przecie każdy kto sięga po tę książkę raczej wie, że nie są to wyznania Kasi Cichopek i że może nic być różowo. Chmielarz sprawia, że dobitnie czujemy klimat sytuacji – o, może tak będzie bardziej precyzyjnie.

Jak ktoś nie ma nic przeciwko odrobinie czarności od czasu do czasu – to bardzo polecam.

Szklany las – Cynthia Swanson

433 strony – Legimi

Druga książka pani od ‚Wyśnionego życia’ – tamta chyba bardziej mi się podobała, ale ta również nie jest zła. To opowieść o dwóch facetach – braciach, bardzo mało przyjemnych oraz o trzech kobitach: ich żonach i córce jednego z nich.

Panowie są z typu tajemniczych, niezbyt chętnych do roboty, ale ze zrytymi beretami za to. Dziewczyny są, na szczęście, bardziej ogarnięte. Kto w tym pojedynku zwycięża i jakim kosztem, sami sobie przeczytajcie, lektura wielce przyjemna, więc polecam