Nic mnie nie złamie – David Goggins

386 stron, książka jest kumpla mojego Syna

Nie słyszałam wcześniej o panu Goggginsie, ale Syn powiedział, że chłop jest motywatorem wielu młodych ludzi, więc mówię – ok, dej go mnię – i ruszyłam. A że trafiła mi się dłuższa trasa pociągowa, przeczytałam go w pociągu :).

Z Gogginsa wiele można wziąć dla siebie, na przykład to, żeby przekraczać granice, planować swój czas i zarządzać swoim życiem – bo podobno wykorzystujemy 40% swoich możliwości – żeby się przed 60tką nie okazało, że nic w życiu nie zrobiliśmy oprócz oglądania kotków w necie, bo brakło czasu.

Goggins natomiast zrobił z siebie maszynę (bardzo sprawną zresztą – jego dokonania są naprawdę imponujące, jak na przykład przebiegnięcie 160 km w zasadzie bez przygotowania, czy pobicie rekordu Guinnessa w podciąganiu się na drążku – 4030 razy przez 17h), jednak bycie w ciągłym zadaniu i ciągłym treningu sprawia, że nie ma nic poza tym i że całe życie podporządkowane jest doskonaleniu swojej formy. Ma się wrażenie, że chłop nieustannie walczy ze swoimi demonami i tylko nadludzki wysiłek wygania je z jego głowy (na chwilę).

Bez względu na to co kto dla siebie z tej książki weźmie, przeczytać ją warto, bo chłop jest naprawdę niesamowity, jeśli chodzi i sprawność fizyczną i nastawienie życie w sportowym rygorze.

Podziwiam, ale nie zazdroszczę 🙂

Choć biegam licho, kiedyś się zawzięłam i przebiegłam maraton (kilka razy nawet). W tym najbardziej intensywnym roku przebiegłam 1600 km, niemal każdego weekendu biegałam 25 km po górach (i po dwa razy krótsze biegi w tygodniu), maraton ukończyłam (to sukces numer 1) z zadowalającym mnie czasem (to sukces numer numer dwa), ale kiedy go przebiegłam, nie biegałam 2 miesiące, bo jak tylko spojrzałam na biegowe buty, chciało mi się rzygać.

Dwa razy też z kolegą Jackiem próbowaliśmy przejść 100 km, 2 x zakończyliśmy po 90 km z nogami nie mogącymi pójść ni kroku dalej.

Zamiast się zadręczać, uznaliśmy, że jesteśmy starsze państwo i w tym roku przeszliśmy 50km, który to wynik uznaliśmy za zajebisty :).

Nie każdy jest bowiem Gogginsem.