Ostatnia sesja w Paryżu [K]

Reż. Rebecca Zlotowski, 2025, kino z Tereską

Widziałam kilka zajawek tego filmu i bardzo chciałam go zobaczyć. Powiem tak: film jest fajny, choć o co w nim chodzi nie wiadomo 😉.

Obie miałyśmy takie samo wrażenie.

Przeczytałam jeszcze opis filmy kogoś mądrzejszego na Filmwebie i doszłam do wniosku, że ta osoba też nie wie, o co chodzi, ale umiała to napisać ładniejszymi słowami 😊.

Historia jest taka: Jodie Foster (która w tym filmie jest francuskojęzyczna) jest psychiatrą (znaną). Umiera jej pacjentka i zaczyna się dociekanie, dlaczego. Lilian Steiner (J. Foster) przepisała jej leki więc mąż i córka podejrzewają ją, ona, dla równowagi, podejrzewa męża i córkę zmarłej (która tak naprawdę nie jest jego córką, ale to tak na marginesie 😉).

Najciekawiej jednak zaczyna się robić, kiedy Lilian Steiner poddaje się psychoanalizie – zdaje jej się wtedy, że jest facetem zmarłej pacjentki, że są w sobie zakochani, oboje grają w orkiestrze, a pacjentka spodziewa się dziecka J. Foster (oczywiście pacjentka nadal jest żoną swego obecnego męża – w psychoanalitycznym widzie ten jest dyrygentem tejże orkiestry).

Więc grubo 😊

Psychoanalityczna zakochana para 😁

Najsympatyczniejszą personą w tym filmie jest Daniel Auteuil, czyli Gabriel Haddad, czyli były maż Lilian.

O co z nim chodzi też do końca nie wiadomo 😉.

Ale może nie zawsze o to chodzi, żeby rzecz zrozumieć 😊

Siostra Cienia – Siedem Sióstr – [III] – Lucinda Riley

562 strony, książka jest Izki

Miałam ostatnio lekki zastój czytelniczy, bo wyjazdy, ciepło, ogródek i wszystko, ale ożywiła mnie Lasota, która zapytała: a trzecią Siostrę już przeczytałaś? Bo czytamy je we cztery: Teresa moja Matka, Pani z Niemca, Lasota i ja :).

Wiadomo, że nie, ale natychmiast przywołałam się do porządku, ruszyłam z kopyta i właśnie skończyłam. To kolejna część, którą czyta się świetnie, bo historia jest dobra. Oczywiście, że zalatuje romansidłem, bo tymże, przecie, jest.

Tym razem Lucinda Riley, w poszukiwaniu korzeni trzeciej z kolei siostry, Star, zabiera nas do edwardiańskiej Anglii. Historia zaczyna się w roku 1909, kiedy poznajemy Florę MacNichol i od tej pory książkę ciężko odłożyć, i to nie tylko z powodu czekającej na nią Lasoty ;).

Jako uzupełnienie dodam, że Star to jest ta siostra, która zawsze występuje w pakiecie ze swą siostrą CeCe, która za Star mówi, podejmuje decyzje i czasem się zdaje, że również żyje, miło więc było przeczytać, że dziewczyny stanowią jednak odrębne byty. Odrębne byty stanowią również Orlando, Mouse i Rory, ale żeby się dowiedzieć kto zacz książkę trzeba przeczytać, bo ja już nic więcej nie powiem :).

Polecam i miłej lektury :).

Swoją drogą… – Bogdan de Bsrbaro w rozmowie z Justyną Dąbrowską

357 stron, książka jest moja, dostałam ją na urodziny od Kaśki Sąsiadki 🙂

Książki psychologiczne czytam z rzadka, więc zawsze chwilę mi zajmuje wylądowanie i muszą się sama uświadamiać, że halo, spokojnie, tu się akcja nie rozkręci 😉, ale jak już wskoczę w tryb czytania naukowego 😊, to idzie.

Jest to rozmowa Justyny Dąbrowskiej z Bogdanem de Barbaro, psychiatrą, psychoterapeutą, profesorem nauk medycznych i profesorem zwyczajny Uniwersytetu Jagiellońskiego podzielona na litery alfabetu – każda jest początkiem słowa, o którym będzie mowa w danym rozdziale.

Obawiałam się trochę, że rzecz będzie ciężkawa i pompatyczna, ale nie: de Barbaro mówi ciekawie i ma w sobie tyle dobra i ciepła, że ze świecą takich ludzi szukać. Czyta się więc ich rozmowę przyjemnie, chociaż czasami tematy są trudne.

Miałam też wrażenie, że on musi lubić ludzi, chce ich zrozumieć i im pomóc. I że oni go nigdy nie denerwują (w przeciwieństwie do mnie, bo mnie prawie zawsze denerwują 😉).

Wydaje się naprawdę być dobrym człowiekiem, który chce być przydatny i dobrze rzeczy robić.

Tym bardziej szacunek, bo mógłby przechadzać się z wysoko uniesionym nosem, bo powody, przecież, ma.

Ciekawa książka, polecam.