562 strony, książka jest Izki
Miałam ostatnio lekki zastój czytelniczy, bo wyjazdy, ciepło, ogródek i wszystko, ale ożywiła mnie Lasota, która zapytała: a trzecią Siostrę już przeczytałaś? Bo czytamy je we cztery: Teresa moja Matka, Pani z Niemca, Lasota i ja :).
Wiadomo, że nie, ale natychmiast przywołałam się do porządku, ruszyłam z kopyta i właśnie skończyłam. To kolejna część, którą czyta się świetnie, bo historia jest dobra. Oczywiście, że zalatuje romansidłem, bo tymże, przecie, jest.
Tym razem Lucinda Riley, w poszukiwaniu korzeni trzeciej z kolei siostry, Star, zabiera nas do edwardiańskiej Anglii. Historia zaczyna się w roku 1909, kiedy poznajemy Florę MacNichol i od tej pory książkę ciężko odłożyć, i to nie tylko z powodu czekającej na nią Lasoty ;).
Jako uzupełnienie dodam, że Star to jest ta siostra, która zawsze występuje w pakiecie ze swą siostrą CeCe, która za Star mówi, podejmuje decyzje i czasem się zdaje, że również żyje, miło więc było przeczytać, że dziewczyny stanowią jednak odrębne byty. Odrębne byty stanowią również Orlando, Mouse i Rory, ale żeby się dowiedzieć kto zacz książkę trzeba przeczytać, bo ja już nic więcej nie powiem :).
Polecam i miłej lektury :).