Tato! A wiesz co Krzysiek ma? Trującą żabę!
Ta żaba ma jad!
Jak moja mama.
A liczyłam, że będzie miły i poda mi szklankę wody na starość… 😉
Tato! A wiesz co Krzysiek ma? Trującą żabę!
Ta żaba ma jad!
Jak moja mama.
A liczyłam, że będzie miły i poda mi szklankę wody na starość… 😉
– Mamo, a babcia Dziunia to moja zszywana babcia, prawda?
– PRZY-szywana, Synu…
🙂
Qba miał rację – wstawiam ‚Pancerne Serce’ na najwyższe miejsce na Nesbowym podium, zmieszczą się ładnie razem z ‚Pierwszym Śniegiem’.
I w tej części Harry – dość nietypowo;) – poszukuje mordercy, raczej seryjnego.
Świetna jest mnogość i skomplikowanie wątków, a już sposób, w jaki Harry myśli, to apogeum świetności, o czym, już zdaje się wspomniałam przy innych Nesbach, lub innych Harrych :).
Duże wrażenie robi również jabłko Leopolda….
W ‚Pancernym Sercu’ jest również mnóstwo odniesień do Bałwana z ‚Pierwszego Śniegu’, którego czytałam dawno i po angielsku, ale wciąż pamiętam emocje z tą książką związane. Tym lepiej mi się ją czytało.
Jeśli ktoś nie czytał ani ‚Śniegu’ ani ‚Serca’, sugeruję kolejność ‚Śnieg’ -> ‚Serce’, bo ‚Serce’ to jakoby II część ‚Śniegu’.
I, ma się rozumieć, polecam.
Wczoraj w naszym biurze doszło do przelewu krwi.
Jeden z kolegów, podczas przerwy, zranił się w paluch. Nie wiem (może i lepiej) co dokładnie robił, że się zranił, ale wyglądało na to, że sobie w tym paluchu wywiercił małą, lecz dość głęboką, dziurkę.
Ranga problemu musiała być naprawdę imponująca (przynajmniej była w jego opowieści:), gdyż, jak to ujął: „krew lała się na raporty”. Bo rzeczony kolega sporządza raporty, które następnie drukuje. (I czasem zalewa krwią. Nie zawsze:)
Widząc więc hektolitry krwi opuszczające jego ciało przez rzeczoną dziurkę w palcu, skoczył co żywo do apteczki i dalejże szukać plastra i nożyc, coby plaster urżnąć i krew zatamować. Plaster znalazł, nożyce znalazł, do dzieła ruszył.
I prawie mu się udało. Jego życiu zagroziły nożyce. Poprzez nie-cięcie. Okazało się bowiem, że nasze nożyce apteczkowe są zrobione z materiału równie twardego jak folia aluminiowa i łatwiej z nich zrobić awangardową bransoletę, niż cokolwiek uciąć.
Jednak kolega ostatkiem sił doczołgał się do innych nożyc, plaster uciął, krwotok zatamował.
Będzie żył.
Nożyce natomiast nie:
Niedawno opowiadała mi Maryla, której też w tym roku stuknie 35, że ktoś jej zapytał:
– A ile ty masz lat?
– 35 – odrzekła zgodnie z prawdą.
– O – zauważyła sympatyczna osoba – to jesteś w połowie do 70-tki?
Ludzie potrafią wprawić w dobry nastrój 😉
Wczoraj mieliśmy pracowe wyjście do knajpy, podczas którego jeden kolega został zaatakowany przez swoją ex-miłość (czy kogoś w tym guście), z czego zrodziła się przepiękna afercia w stylu brazylijskich telenoweli.
Isaura reaktywacja niemalże 🙂
Po haśle ‚Isaura’, natychmiast przyszły dalsze skojarzenia, do momentu aż ugrzęźliśmy:
– Ej, a jak się nazywał ten zły z Isaury?
– Yyyyy? Yyyy?
– Na F jakoś… Fffffff…? Ffffffff?
– A! Leoncio!
Jak już się pierwsza litera przypomni, dalej idzie jak po maśle 🙂
Ponieważ Maryli mąż, Jakub, podgrzał masło w mikrofali do tego stopnia, że uzyskało formę BARDZO płynną, wybrałyśmy się do sklepu po nowe masło.
Kupiłyśmy, wyłożyłyśmy na stół.
Angielskie zakupione masło nazywało się ANCHOR.
Maryla patrzy na nie i rzecze:
– Wiesz co? Masło KOTWICA ma równie wielki sens jak margaryna PALMA.
Prawda:)