Biorąc pod uwagę obecną sytuację polityczną, mój przedsiębiorczy Sąsiad proponuje mojemu Mężowi:
– Musimy się najeść kiszonej kapusty. Jak nam zakręcą gaz, będziemy sobie sami, lokalnie, produkować.
Wtedy do dyskusji dołącza Sąsiadka i karci swego męża, czyli mego Sąsiada:
– Ale czemu tak do niego mówisz? Przecież Piotruś nie pierdzi. [nigdy:]*
– Właśnie – rzecze mój Mąż – ze mnie aniołki wynoszą w jedwabnych woreczkach, od razu do nieba [nie zazdroszczę im roboty]**
– Hmmm – Sąsiadka na to – zaskoczyłeś mnie.
– Czym? – pyta jak zawsze dociekliwy i analityczny mój Mąż – tym, że nie pierdzę?
– Nie. POEZJA ANALNA. Będziesz prekursorem!
No 🙂 Prawie Mickiewicz 😉
* przypis autora
** przypis tego samego autora:)