Sunę ostatnio do jednej z dzielnic, gdzie mam stałe miejsce parkingowe – przy dawnym domu mej kumpelki.
Ciasno tam jest nieco, ale się jeździ 14 lat, to i się człowiek w końcu parkować nauczył, więc parkuję.
Jeszcze poprawiam, dokręcam i wysiadam (jak joginka, ma się rozumieć – bo wąsko).
Z dumą patrzę na swe parkingowe dzieło i ruszam dalej.
Nie odchodzę pięciu kroków, kiedy z tyłu słyszę męski głos:
– To pani samochód?
Kurwa, myślę sobie, czyli będę musiała wrócić i przestawić. Wrrr. No ale co robić, odwracam się i zeznaję zgodnie z prawdą:
– Mój. A co?
– Ładny – mówi chłop i rechocze.
Wiem, że może będę monotematyczna, ale czymże innym, prócz KURWA, można to zajście skomentować? 🙂
No niczym.
Kurwa 🙂