652 strony, twarda okładka, co jest dość istotne, kiedy książka spada człowiekowi nocą na łeb (mi spadła 🤦♀️), pożyczona od Karoliny
Kolejny fajny kryminał ze Strikiem i Robin, znów Londyn i znów plątanina wątków. A wszystko zaczyna się od tego, że do agencji wpada wyglądający na psychicznie chorego facet i mówi, że 20 lat temu byl swiadkiem jak ktoś zamordował dziecko i zakopał je koło konia owinąwszy w różowy kocyk.
Facet wygląda na oszołoma, ale ten kocyk nie daje Strikowi spokoju, bo wydaje się zbyt charakterystycznym i zbyt dobrze zachowanym w pamięci szczegółem, więc zaczyna się sprawie przyglądać.
A że sprawa łączy się ze śledztwem, które zlecił mu szanowny pan minister, akcja zaczyna się elegancko rozkręcać.
Dobra akcja i dobra książka, polecam 👌🙂.