Ponieważ jest czerwiec i w szkole odbywa się już raczej Wielka Improwizacja, a nie lekcje, Syn co chwila ma inne zamiast-szkolne atrakcje.
Dziś na przykład szli kibicować.
Był nawet wymóg zrobienia pomponów (ufff, miałam jakieś w domu) i stawienia się w szkole w celu wyżej wspomnianej czynności.
Dzień przed imprezą Syn zadzwonił jeszcze do dwóch kolegów upewnić się GDZIE będą kibicować i obaj świetnie poinformowani koledzy potwierdzili, że na basenie.
Syn zabrał basenowe klapki, a kolega przygotował plakat MY PŁYWAMY JAK DELFINY, BO DO 26 CHODZIMY.
I byliby najlepiej przygotowanymi kibicami na ziemi, gdyby nie jeden mały szkopulik: kibicować poszli na boisko, na zawody lekkoatletyczne :).
Ech, miało być jak nigdy, a tu ani człowiek nijak klapek nie założy, ani, tym bardziej, plakatu nie rozwinie;).