‚Czasomierze’ dostałam od Renatki na urodziny.
Książka jest dość długa (666 stron) i trzeba czytać ją uważnie, bo dużo się dzieje, ale że akurat dokańczałam chorować po mej górskiej wyprawie, to spokojnie mogłam czytać do 2-3 w nocy :), co, niniejszym, czyniłam.
Jest to historia życia Holly Sykes, której życie jest niezupełnie zwyczajne. Na przykład słyszy głosy, które jednak później jednemu specjaliście udaje się uciszyć oraz jedna starsza pani prosi ją o udzielenie schronienia. Minie parę stron, zanim czytający się dowie wszystkiego o źródle i głosów i o co chodziło z owym schronieniem.
Pomimo, że nie jest to książka w moim stylu, bo są tam elementy science-fiction, lekkich czarów i tego typu guseł i zabobonów;), to bardzo mi się podobała i nie mogłam się od niej oderwać.
Serdecznie polecam, nawet tym, którzy nie leżą z gorączką w łóżku 🙂