Tęsknię za Tobą – Harlan Coben

Pierwszy kryminał, jaki w ogóle przeczytałam w życiu, był napisany przez Cobena właśnie – ‚Nie mów nikomu’. Szalenie mi się podobał, siadłam i przeczytałam cały, natychmiast. 

Ostatnio zaczęłam czytać dwie książki, które nie przypadły mi do gustu.

Jedną z nich była ‚Rozmowa w „Katedrze”‚ Llosy. Strasznie się męczyłam, doszłam do strony 150 i uznałam, że dość. Może, gdyby miała stron 200, dociągnęłabym jakoś do końca, ale ona ma 600, więc najn. 

Potem wzięłam się z ‚Ulissesa’. Dobra – wiem 🙂 Nie mogło skończyć się dobrze, zakończyłam na stronie 30-tej, a książka obecnie przebywa w bibliotece, dokąd ją czemprędzej oddałam :).

Problem polegał na tym, że to były jedyne dwie książki, które miałam pod ręką do czytania (mam jeszcze dwie po angielsku, ale helou, są wakacje, odpoczywam:) i ogarnął mnie dramat: CO JA TERAZ BĘDĘ CZYTAĆ. Na szczęście znalazłam na kompie PDFka z ‚Tęsknię za tobą’ Cobena i ruszyłam z kopyta. 

Oczywiście, czytało się łatwo i szybko, 400 stron poleciało jak pstryknięcie palców, ale żebym się zachwyciła tą pozycją, to nie. Jeszcze wątek dotyczący śledztwa – w miarę. Ale już wątek miłosny doprowadzał mnie do drgawek. Z jednej strony silna (niby) kobitka-policjantka, co to się kulom nie kłania, a z drugiej strony, och, och, ona pamięta ich pierwszy pocałunek na plaży i jedzie na tą plażę, gdzie on ją 18 lat temu pocałował, na przykład.

No ja pierdolę – NIE.

Taniawe to takie nieco i ‚Fifty shades of Gray’ zalatujące.

Dobre jedynie na wakacje, poza wakacjami – nie polecam 🙂