Na linii świata – Manuela Gretkowska

303 strony

Książkę pożyczyła mi Teściowa II – Dziunia 🙂

Arcydzieło to to, moim zdaniem, nie jest, co więcej, uważam, że nieco pani Gretkowskiej nie poszło.

Może jeszcze do połowy jakoś wszystko trzyma się kupy – przynajmniej wiadomo PO CO to zostało napisane, mamy Nataszę, która dorabia rozbierając się przed kamerą komputera, mamy zainteresowanego nią Toma – ok. 

Kiedy jednak Natasza jedzie do Toma, do Stanów i kiedy światem zaczynają rządzić sieć i kwanty, to już, kurwa, jak dla mnie, za dużo. Brakowało już tylko tej czarnej magmy z końcowych scen ‚Lucy’ (oglądałam, ale broń Boże nie polecam) i były komplet. 

Więc nie, nie polecam, ani do czytania, ani na prezent, brrr.