Ministerstwo wzywa

Ponieważ wszyscy czytamy, jak wściekli, Harrego Pottera (Syn walczy z V, Mąż kończy IV, ja jestem po III i czekam na IV:), pozwalamy sobie na Hogwartowe odnośniki w życiu doczesnym.

W poniedziałek zbieram się do roboty, Syn spoziera i rzecze:

– O, mama idzie do pracy w Ministerstwie Magii.

 

🙂

Biorąc pod uwagę to, co czasem muszę tam wyczarować, Chłop trafił w sedno 🙂

 

Kronika ptaka nakręcacza – Haruki Murakami

621 stron

Książka jest z Miejskiej Biblioteki Publicznej w Szczecinie.

To jest BARDZO dziwna książka, która BARDZO mi się podobała. Czytałam gdzieś jej opis, że jest to historia faceta, który najpierw traci pracę (nie traci jej, sam ją rzuca), potem żonę i potem popada w obłęd.

Hm. Z jednej strony może i tak, ale to, co nazwano obłędem nie do końca chyba nim nie jest. Dla mnie to wyglądało tak, że wraz z odejściem żony chłop zrozumiał, że ma do rozwiązania zagadkę do rozwiązania i na swój sposób starał się ją rozwiązać. Nie jest łatwo dociec, co zdarzyło się naprawdę co naprawdę myślał i kogo naprawdę spotkał.

Pewne jest natomiast, że Murakami na pewno nie ma równo pod deklem :).

ALE, ma za to u mnie plus, chętnie jeszcze coś jego autorstwa przeczytam.

Harry Potter i Więzień Azabanu – J.K. Rowling

450 stron

Książka jest z biblioteki szczecińskiej.

Jeszcze nie minął pierwszy tydzień ferii, a tu proszsz, Harry trójka odfajkowany. Czwórka już kupiona, ale zła wieść jest taka, że pojutrze Syn na tydzień wybywa i nam ją zabierze, gdyż ją czyta. Dramat.

Harrego dokończyłam dziś w samochodzie, bardzo lubię to, że w dalsze trasy jeździmy samochodem mężowym i że on kieruje, bo my z Synem możemy wtedy czytać 🙂 Znam wielu ludzi, którzy mówią, że nie przeczytali w samochodzie ani litery, bo zaraz rzygają. Może muszą zacząć czytać Harrego, czy coś 🙂

Do rzeczy: w tym odcinku poznajemy ojca chrzestnego Harrego oraz wyjaśnia się kilka historii, które do tej pory były nieco niejasne. Hermiona uczęszcza na kilka zajęć jednocześnie, a jak to jest możliwe, również się wyjaśnia. Mamy też nowego nauczyciela obrony przed czarną magią, bo poprzedniego, na szczęście, mamy już za sobą. Pojawiają się tu również dementorzy, którzy wysysają z ludzi/czarodziejów całą radość i szczęście. (Mam wrażenie, że ich pole działania jest szersze niż Hogwart, sama znam kilku osobiście, mieszkają nieopodal ;). No i jest nowa miotła Harrego, Błyskawica, mercedes wśród mioteł. Jest jeszcze finał Quidditcha i przygody związane z Mapą Huncwotów, ale nie będę zdradzać wszystkich tajemnic, bo a nuż ktoś jest w połowie i mnie zatłucze ;).

Jeszcze raz powtarzam – Harry – warto 🙂

Harry Potter i Komnata Tajemnic – J.K. Rowling

356 stron

Książka jest ze szczecińskiej biblioteki.

Jak łatwo było przewidzieć, Kronikę Ptaka Nakręcacza doczytałam póki co do strony setnej, natomiast Harry poleciał cały :). Co gorsza, mamy jeszcze z Biblioteki III oraz nabytą IV, więc wiadomo, że z czytaniem innych pozycji może być różnie ;).

Pani Rowling ma talent do wymyślania historii oraz do przenoszenia różnych zachowań dorosłych do świata dzieci i czarnej magii.

W części II mamy, na przykład, wykładowcę Lockharta, przykład celebryty-kretyna, który potrafi się głównie stroić i pierdolić, czego to on nie zrobił (chociaż w rzeczywistości jego dokonania to wielkie gówno:). Jest uroczy Draco Malfoy (zawód syn), który istnieje głównie z powodu posiadania wpływowego tatusia, o uroczym imieniu Lucjusz (chujek i krętacz), jeden i drugi ciągną do złego jak muchy do lepu.

Na szczęście są też prawdziwi przyjaciele (Hermiona, Ron, Hagrid) i prawdziwe przyjaźnie, które działają choćby nie wiem co. Są też cudowni, prawi ludzie, którzy nie zachowują się jak chorągiewka, można na nich liczyć zawsze, w komplecie z ich kulturą osobistą. Miło 🙂

W tej części trzeba zawalczyć z mieszkańcem Tajemnej Komnaty. Jednak wcale nie tak łatwo do niej wejść, chociaż, jak się okazuje, wejście wcale nie było schowane. Trzeba jednak znać kod, czyli JĘZYK otwierający tajne wrota. Po otwarciu owych można spotkać nowe i stare potwory, z jednymi i drugimi trzeba walczyć. 

Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Zwłaszcza tym, z błyskawicą na czole 🙂

Hokus-pokus :)

Przez naszego Syna, rodzina została opętana czytaniem Harrego Pottera.

Tego dnia Mąż miał w planie lekarza, a przewidując, że spędzi w kolejce ze 14 godzin, zabrał książkę ze sobą – był akurat w trakcie czytania III części.

U lekarza czekał, o dziwo, krótko, więc nie poczytał, za tu ugrzęzł w kolejce do kasy, w klepie, do którego udał się po lekarzu.

Stał więc na końcu i czytał. Nagle usłyszał dzwonek, czyli znak, że kolejna kasa zostanie otwarta.

Wszyscy ludzie pobiegli gdzie indzej, a on do kasy numer 4, gdyż ta była najbliżej i mógł od niej dosunąć nie przerywając czytania.

Pani kasjerka przyszła i otworzyła kasę numer 4. Spojrzała na niego, czyli jedyną osobę przy tej kasie mówi:

– Skąd pan wiedział, że czwórka?

– Nie wiedziałam – zeznał Mąż zgodnie z prawdą.

Wtedy wzrok pani padł na ksiażkę, którą Mąż trzymał w ręce i sprawa, zdaje się, stała się dla niej jasna:

– Co, czarodziej?

 

🙂 

Jak tak dalej pójdzie, trzeba mu będzie kupić różdżkę 😉

Noworoczna przygoda z dreszczykiem

Dziś mieliśmy taką przygodę, że nie wiem jak to odczytać: czy, że złego licho nie bierze, czy, że ktoś/coś gdzieś za nas trzyma kciuki.

Wracaliśmy sobie od Teściowej I, czyli ze Szczecina. Jakieś 40 km od domu, mknęliśmy główną i nagle, kątem oka (kierował mój Mąż) zobaczyliśmy na podporządkowanej samochód, pędzący w naszą stroną. Ostatnią myśl PRZED, którą pamiętam, brzmiała: ‚ale on zapierdala’.

Kolejną rzeczą, gdy otworzyłam oczy był fakt, że stoimy, że był straszny trzask i że wystrzeliły wszystkie możliwe poduchy.

Zapytaliśmy siebie i Syna czy wszystko ok – i, co ciekawe – było.

Okazało się, że obróciło nas o 180 stopni, a w samochodzie jest pełno dymu. 

Syn mówił, że musi wysiąść, jakiś facet otworzył drzwi i zapytał, czy z nami wszystko ok. W ręku miał telefon, dzwonił na policję/pogotowie.

Gdy wysiedliśmy, okazało się, że przód jest cały skasowany, że samochód zaczyna się w zasadzie tam, gdzie koło. 

Nam się NIC nie stało.

Nie licząc stłuczonych rąk (Męża – lewa, moja – prawa) wyszliśmy z tego praktycznie bez szwanku.

Noworoczny cud?

Ostrzeżenie czy nagroda? 🙂

Harry Potter i Kamień Filozoficzny – J.K. Rowling

321 stron

Książka należy do mojego Syna – dostał ją na Mikołaja (od nas) w zeszłym roku i wył, że ‚nie lubi Harrego Pottera’.

A mnie się wydawało, że to musi być fajna opowieść i jeszcze taaak ładnie wydana. 

No nic, przeleżała ROK! i przed wyjazdem na Sylwestra Syn nie miał co czytać i raczył wziąć ją pod uwagę. 

29/12 w Szczecinie lecieliśmy po tomy II i III, II już przeczytany, III się czyta :).

 

Kupując Synowi Harrego miałam taki pomysł, że przeczytam serię i ja. Jest to książka dla dzieci, więc nie oczekiwałam za wiele. TA! – zaczęłam ją czytać 31/21 w południe, dziś w samochodzie skończyłam (spokojnie, nie byłam kierowcą:).

BARDZO fajna opowieść, ciekawa i z dreszczykiem i z wieloma zagadkami. Fajnie jest od czasu przeczytać mądrą bajkę, gdzie są czary, gdzie dobro zwycięża i gdzie sowy robią za whatsup’a :).

No i ten Harry przecież, wyciągnięty z domu wstrętnych mugoli, a potem – mistrz Quidditch’a i syn wielkich czarodziejów z super mocą. 

Świetna książka, dla dużych i małych.

Niech no skończę z ‚Kroniką Ptaka Nakręcacza’, a ruszę z kolejnymi częściami :).