Noworoczna przygoda z dreszczykiem

Dziś mieliśmy taką przygodę, że nie wiem jak to odczytać: czy, że złego licho nie bierze, czy, że ktoś/coś gdzieś za nas trzyma kciuki.

Wracaliśmy sobie od Teściowej I, czyli ze Szczecina. Jakieś 40 km od domu, mknęliśmy główną i nagle, kątem oka (kierował mój Mąż) zobaczyliśmy na podporządkowanej samochód, pędzący w naszą stroną. Ostatnią myśl PRZED, którą pamiętam, brzmiała: ‚ale on zapierdala’.

Kolejną rzeczą, gdy otworzyłam oczy był fakt, że stoimy, że był straszny trzask i że wystrzeliły wszystkie możliwe poduchy.

Zapytaliśmy siebie i Syna czy wszystko ok – i, co ciekawe – było.

Okazało się, że obróciło nas o 180 stopni, a w samochodzie jest pełno dymu. 

Syn mówił, że musi wysiąść, jakiś facet otworzył drzwi i zapytał, czy z nami wszystko ok. W ręku miał telefon, dzwonił na policję/pogotowie.

Gdy wysiedliśmy, okazało się, że przód jest cały skasowany, że samochód zaczyna się w zasadzie tam, gdzie koło. 

Nam się NIC nie stało.

Nie licząc stłuczonych rąk (Męża – lewa, moja – prawa) wyszliśmy z tego praktycznie bez szwanku.

Noworoczny cud?

Ostrzeżenie czy nagroda? 🙂

Harry Potter i Kamień Filozoficzny – J.K. Rowling

321 stron

Książka należy do mojego Syna – dostał ją na Mikołaja (od nas) w zeszłym roku i wył, że ‚nie lubi Harrego Pottera’.

A mnie się wydawało, że to musi być fajna opowieść i jeszcze taaak ładnie wydana. 

No nic, przeleżała ROK! i przed wyjazdem na Sylwestra Syn nie miał co czytać i raczył wziąć ją pod uwagę. 

29/12 w Szczecinie lecieliśmy po tomy II i III, II już przeczytany, III się czyta :).

 

Kupując Synowi Harrego miałam taki pomysł, że przeczytam serię i ja. Jest to książka dla dzieci, więc nie oczekiwałam za wiele. TA! – zaczęłam ją czytać 31/21 w południe, dziś w samochodzie skończyłam (spokojnie, nie byłam kierowcą:).

BARDZO fajna opowieść, ciekawa i z dreszczykiem i z wieloma zagadkami. Fajnie jest od czasu przeczytać mądrą bajkę, gdzie są czary, gdzie dobro zwycięża i gdzie sowy robią za whatsup’a :).

No i ten Harry przecież, wyciągnięty z domu wstrętnych mugoli, a potem – mistrz Quidditch’a i syn wielkich czarodziejów z super mocą. 

Świetna książka, dla dużych i małych.

Niech no skończę z ‚Kroniką Ptaka Nakręcacza’, a ruszę z kolejnymi częściami :).