Wykopaliska

Reż. Simon Stone; 2021, Netflix nieustannie 🙂

Rzecz dzieje się przed wojną: wdowa kupuje ziemię, na której są tajemnicze kopce, które postanawia zbadać. Do pracy zatrudnia geologa-amatora (Basil Brown = Ralph Fiennes = onegdaj Lord Voldermort:)), który zawodu uczył się od swojego ojca i dziadka i który, jak się później okazuje, wcale nie jest zwykłym grzebiącym w ziemi chłopkiem roztropkiem.

Wdowa też ma zamiłowanie geologiczne od zawsze, więc dobrze się dogadują.

Odkrycie Basila rzuca na kolana.

Do tego dochodzą wątki uczuciowo-miłośno-tęsknotowe, nieźle się z wykopaliskami plączące.

Dobry film, ładne zdjęcia, ciekawa historia (oparta na prawdziwych wydarzeniach!) i dobra gra aktorska.

Mężczyźni bez kobiet – Haruki Murakami

316 stron

Książkę pożyczyła mi Matka Teresa (moja osobista;), a ona pożyczyła ją z biblioteki 🙂

Dość się zdziwiłam widząc ją na jej nocnym stoliku i mówię: o! Ja też to chciałam kiedyś przeczytać.

– A bo ona jest z takiej listy, którą mi kiedyś dałaś.

(To było moja lista książek do przeczytania, więc zagadka się wyjaśniła :).

Lubię Murakamiego, choć nie ulega kwestii, że chłop ma coś z garnkiem i jest lekko zboczony.

‚Mężczyźni bez kobiet’ to zbiór opowiadań o facetach, którzy z różnych powodów kobiet nie mają. Mnie się najbardziej podobały trzy pierwsze, czyli ‚Drive my car’, ‚Yesterday’ i ‚Niezależny organ’.

Naprawdę dobrze się czyta – polecam :).

Cząstki kobiety

Reż.: Kornél Mundruczó; 2020, Netflix

Historia pary, która traci dziecko. Decydują się na poród domowy i wszystko wydaje się być ok. Jednak tuż przed porodem puls dziecka słabnie, dziecko rodzi się żywe, ale po chwili umiera.

Film jest właśnie o tych momentach po. O tym z czym muszą zmagać się matka i ojciec, jak to wpływa na ich życie, związek, pracę. Jakie to ciężkie i trudne.

Dobry film, choć wiadomo, mało pogodny. Niestety i takie rzeczy zdarzają się ludziom i to dobrze, że takie obrazy też są. Oczywiście lepiej byłoby, gdyby życie przyszłych rodziców wyglądało tak, jak na reklamie pampersa, ale nie zawsze tak jest.

Polecam dla odpornych na smutne filmy.

Głównie radość ;)

Ostatnio na jodze rozprawiamy o kotach (mamy jogę we 4-kę, = 2 małżeństwa + prowadząca).

Prowadząca ma koty, opowiada o ich zwyczajach, który jaki jest itd – jak kto kociarze o kotach, psiarze o psach, a dawniej właściciele maluchów o maluchach (miałam onegdaj i psa i malucha, więc czaję klimat;). Wywód kończy stwierdzeniem:

– Bo to jest taaaaaka radość! No wiadomo, obowiązek też, ale przede wszystkim radość.

– No… To tak jak z żoną – komentuje kolega, w sensie jeden z mężów.

Nie potwierdzam i nie zaprzeczam ;).

Aleja włókniarek – Marta Madejska

333 strony, książka jest Lasoty

To jest reportaż o łódzkich włókniarkach, ale tak na prawdę to jest reportaż i o polskich pracujących kobietach.

A lekko nigdy nie było. Dopiero relatywnie niedawno stałyśmy się pełnoprawnymi obywatelami. Wcześniej byłyśmy tylko dodatkami do mężów…

„28 listopada 1918 roku tymczasowy naczelnik państwa wydał dekret, na mocy którego kobiety w Polsce uzyskiwały czynne i bierne prawo wyborcze. Artykuł 1 stanowił: „Wyborcą do Sejmu jest każdy obywatel państwa bez różnicy płci, który do dnia ogłoszenia wyborów ukończył 21 lat.” Artykuł 7: „Wybieralni do Sejmu są wszyscy obywatele(lki) państwa posiadający czynne prawo wyborcze, niezależnie od miejsca zamieszkania.

Ro 1918 to wcale nie tak dawno. (…) Matka matki mojej matki jako pierwsza kobieta w rodzinie wchodziła w dorosłość z pełnią politycznego głosu.”

„Polska była jednym z pierwszych europejskich krajów przyznających prawo wyborcze kobietom, ale był to zaledwie początek mozolnej zmiany całego prawodawstwa i utartej tradycji. Nierówności mają bardzo głębokie korzenie.”

Praca w przemyśle włókienniczym była bardzo ciężka, zmianowa, fizyczna, w zapyleniu, w hałasie, przez wiele lat bez wolnych sobót. A po pracy zakupy, dom i dzieci – i tak na okrągło. Jednak jakimś cudem kobity dawały radę.

„One się nie poddawały. Mimo, że spędzały te osiem godzin przy maszynie, chodziły na szpilkach. Pamiętam ciągle suszące się pończochy, codziennie prane…One potrafiły się bawić, nie tylko praca i znój. Natomiast ich domy były bardzo dobrze zorganizowane, okna czyste, firany wykrochmalone, obiad na piecu. To były proste kobiety, ale zahartowane przez tę robotę, one musiały dawać radę. Musiały trzymać pion bez względu na wszystko. Wydaje mi się, że to właśnie ten trud przekładał się na to, że one w życiu codziennym radziły sobie bardzo dobrze. Na zasadzie samozaparcia czy chęci.”

Co więcej:

„Janina: O, jak też przyniosłam zdjęcie, jak kobiety grały. – Wyciąga drugą, podobną fotografię.

Ewa: Siostra grała, ja też grałam. Ze Startem. Jak nam baty dali…Ale wygrałyśmy.

M.M.: Były żeńskie drużyny piłki nożnej? Przy Marchlewskim?

Janina: Tak. To jest mecz między tkalnią a wykończalnią.

Ewa: Ja normalnie od krosien odeszłam, żeby zagrać.”

Podziwiam te kobity, wielki szacun.

Mam również taką refleksję, żebyśmy pamiętały, że to, że mamy prawo głosu, możemy pracować i same na siebie zarabiać, to jest przywilej, który wcale nie tak dawno został nam dany. A tak jak został dany, może zostać… same wiecie co.

A reportaż świetny.

W porównaniu do tamtych babek nasze życie (moje) jest bajecznie łatwe i proste. W porównaniu do nich w zasadzie nie mam nic do roboty. A i tak czasami jęczę, że mi ciężko ;).

Podziw i szacun, Panie Włókniarki!

Mindhunter

Serial Netflix, sezon 1+2; 2017-2019

Świetny serial, nie tylko dla fanów kryminalnych zagadek.

Rzecz dzieje się w 1979 roku. Dwóch agentów FBI: Holden Ford i Bill Tench prowadzą szkolenia dla współpracowników dotyczące seryjnych morderców – jak ich wytropić, nie jak zostać jednym z nich🤪.

Niestety, logiczne myślenie nie bardzo pomaga w śledzeniu wykolejeńców myślących zdecydowanie nielogicznie, powstaje więc pomysł, żeby przesłuchiwać osadzonych w więzieniach seryjnych morderców i od nich czerpać wiedzę o ich…kolegach. To jest główny temat sezonu I-szego, moim zdaniem ultra-zajebistego🙂.

Drugi sezon dotyczy wykorzystania tej wiedzy w praktyce. Nie jest tak rzucający na kolana jak pierwszy, niemniej jednak szalenie warty obejrzenia.

Sceny z przesłuchań Kempera to dla mnie arcydzieło.

Polecam wszystkim tropiącym i nie tylko🤪.

Puk puk

Reż. Vicente Villanueva, 2017, Netflix oczywiście

Film poleciła mi Sąsiadka. Jest to wesoła historia o grupie ludzi z różnymi zaburzeniami, którzy spotykają się w poczekalni przed gabinetem psychiatry. Okazuje się, że system komputerowy zwariował i umówił ich wszystkich na tą samą godzinę🤪🤦‍♀️.

Żeby było jeszcze weselej, psychiatra się spóźnia.

W takim wypadku grupa postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i zaczyna leczyć się sama😁.

Niezwykle pogodny film, w sam raz dla feriującej matki, potrzebującej chwili wytchnienia po biegówkach.

Polecam🙂

Epoka hipokryzji – Kamil Janicki

Podtytuł:

Seks i erotyka w przedwojennej Polsce

Najodważniejsza książka historyczna roku

417 stron, książka jest Karoliny

Lektura, zaiste, bardzo ciekawa. Pokazuje życie i pojęcie o seksie zwykłego Kowalskiego kilkadziesiąt lat temu. No i te wszystkie nowatorskie idee ówczesnych znawców tematu – bezcenne :). Niektóre sprawy jednak, mimo upływu lat, nie bardzo się zmieniły. Feministka Iza Moszczeńska pisała:

„Moralność męska! Toż i dzisiaj przeważająca większość czytelników (…) z bardzo dwuznacznym uśmiecham przyjmuje samo zestawienie tych dwóch wyrazów. Naturalnie i od mężczyzn wymaga się pewnego rodzaju moralności, mianowicie rzetelności w interesach, poszanowania cudzej własności, (…), trzymania się przepisów honoru itp. Ale w stosunkach płciowych stawiać jakieś reguły i zasady (…) to przecież śmieszna pedanteria lub rozczulająca naiwność.

Zupełnie inaczej traktowano kwestię moralności kobiecej. Tu obyczaj i opinia stawały się niezmiernie surowe i zbroiły się całym arsenałem zabójczych pocisków. Absolutna czystość, dziewictwo, anielstwo (…). Oto normalne wymagania, jakie stawiano przeciętnie przyzwoitym kobietom.”

Hitów jest całe mnóstwo, jako przykład podam sympatyczne przykłady antykoncepcji, uwaga, zapiąć pasy:

„Naświetlanie promieniami Rentgena jest zawsze zabiegiem prostym(…). Od szeregu lat leczę następującą metodą: naświetlam kilkakrotnie seriami brzuch względnie mosznę, aby wywołać stopniowe i zupełnie niebolesne porażenie, a nawet zniszczenie jajników względnie jąder”. Wszystko po to, aby pacjent mógł przez kilka tygodni lub miesięcy uprawiać seks bez obaw o powiększenie rodziny. Przytoczone beztroskie słowa wyszły w 1914 roku spod pióra berlińskiego lekarza Manfreda Fraenkela. Autor tryskał entuzjazmem i nie ma się czemu dziwić. Był przekonany, że trzyma w garści św. Graala nowoczesnej antykoncepcji: metodę prostą, tanią i bezbolesną. A przede wszystkim na 100% skuteczną.”

i lecimy dalej:

„Z uznaniem propagatorów postępu spotkała się także inna metoda radiologiczna. Ostatni krzyk ginekologicznej mody i prawdziwa terapia przyszłości – wprowadzanie radu do macicy. W porównaniu z nią naświetlanie promieniami Rentgena można uznać za niewinny, wręcz kosmetyczny zabieg.”

Życząc miłej lektury, serdecznie polecam 🙂