Książkę pożyczył mi właściciel Gościńca Rajec w Rajczy 🙂
Dopadło mnie bowiem jakieś choróbsko, objawiające się gorączką, więc zamiast iść w góry, musiałam zostać w domu w pozycji ‚padnij’. W tej pozycji bardzo dobrze jest mieć co czytać, a jedyną książkę, którą miałam, skończyłam dzień wcześniej. A że księgarni w Rajczy nie ma, pan zaoferował mi książkę ze swoich zbiorów :).
To jest ten tym opowieści, o którym mój Mąż powiedziałby, że ‚nic się tam nie dzieje’. Jest to historia jednego wieczoru, jest knajpa, jest kobieta z martini przy barze, jest kelner i jest facet, który pojawia się w knajpie niepodziewanie. Kobitka od martini czekała,co prawda, na innego, ale przyszedł ten. Jak się okazuje, jest to jej ex-miłość, która porzuciła ją dla innej. To spotkanie sprawia, że muszą kilka spraw poruszyć i do kilku spraw wrócić.
Spokojne opowiadanko, idealne na dni z bolącym baniakiem 🙂