Dobry rocznik (chyba)

W biurze pracują ze mną 2 osoby 8 lat ode mnie młodsze oraz jedna 12 lat młodsza.

Chorują non-stop.

Natomiast ja, prawie 4 dychy na karku, zdrowa jak koń :). Nawet kiedy obsiądą mnie smarkająco-kaszlący koledzy.

Zastanowiło to Martę, która mówi:

– Wiesz co, my chyba jakieś słabe roczniki jesteśmy. My ciągle chorzy, a ty wcale. 

 

Więc albo dobry rocznik, albo złego licho nie bierze 🙂

Rybacy – Chigozie Obioma

350 stron

Książkę pożyczyłam od Kumpla, któremu kupiłam ją na urodziny i która mu się, niestety, nie podobała :(.

A ja wyczytałam, że ona jest super-extra w jakimś magazynie literackim w Bacówce na Rycerzowej w Beskidach i sobie pomyślałam, że och, och, to będzie cudny prezent.

Sama więc postanowiłam zbadać czy zaiste kupiłam koledze gówno i przeczytałam.

A mnię się podobała.

Historia dzieje się w Nigerii, a główni bohaterowie to czterech braci: Ikenna, Boja, Obembe i Benjamin. Chłopaczyska, jak to mają w zwyczaju, zamiast robić, co robić mieli, zaczęli chodzić nad rzekę łowić ryby. Peszek polegał na tym, że pewnego razu spotkali tam miejscowego szaleńca, który coś sobie pod nosem mamrotał. Jak się okazało, nie było to wcale takie byle co i bardzo, BARDZO wpłynęło na wszystkich braci i całą rodzinę.

Na wariatów trzeba uważać, a książkę polecam 🙂

Zaklęci w czasie – film

Ktoś mnie uświadomił, że książka, którą niedawno czytałam, została zekranizowana, więc czym prędzej ruszyłam rzecz obejrzeć :).

Film mi się dość podobał, ALE myślałam sobie, że jest to jeden z trzech filmów, które lepiej oglądać nie czytając wcześniej książki. Oprócz ‚Zaklętych w czasie’ do tej grupy należą ‚Godziny’ i ‚Porozmawiajmy o Kevinie’. 

Filmy są fajne, ale jak się wie, co było w książce, to w czasie oglądania bardzo widać czego brakuje, co zmienili, a co z-hollywood-zili. 

Na przykład w ‚Zaklętych’ Henry musi udowodnić doktorowi Kendrickowi, że podróżuje w przyszłości. 

W książce Kendrick mówi, że jego żona jest w ciąży i że będą mieli dziewczynkę.

– Nie mówi, Henry i daje mu kopertę i prosi, żeby otworzyć po urodzeniu dziecka. 

W kopercie jest kartka, na której jest napisana data i godzina narodzin, waga dziecka, płeć (syn) oraz informacja, że dziecko ma zespół Downa. Oczywiście, wszystko się po narodzeniu zgadza.

W filmie Henry mówi tylko:

– Doktorze Kendrick, aplikował pan o cośtam (nie pamiętam) – dostanie pan to.

(ale nuda:)

W książce też jest tak, że jak Henry już nie żyje, przenosi się w czasie poza czas swojego życia i spotyka z córką, ale TYKO córka może go zobaczyć, Clare, czyli jego żonie nigdy się to nie udaje.

W filmie, naturalnie, się udaje 🙂

Mimo to, warto obejrzeć.

Planiści tak mają

W naszym dziale wiecznie musimy coś planować.

Oprócz planowania produkcji, które jest naszym zadaniem głównym (zazwyczaj:), zawsze mamy liczne plany poboczne: a to planujemy co kupimy komuś w prezencie, a to wyjazd w góry, a to kto co przynosi na wigilię i tak dalej.

W tym roku jednak poszliśmy krok dalej. 

Jakiś czas temu zaczęliśmy w biurze słuchać czwórki. Bardzośmy ją wszyscy polubili (nawet Hejterską :), ale nastąpiła pewna ZMIANA i czwórki w zwykłym radiu już nie ma, można jej słuchać tylko w internetowym.

Ta informacja to był wielki cios dla nas, ale my się tak łatwo nie poddajemy i z nowym rokiem ruszyliśmy ze składkami na radio :). Sfinalizowanie transakcji planowane jest na kwiecień. Wtedy czwórka poleci u nas w biurze again 🙂

Fajnie. 

Volvo part I and II

Z racji pracy w branży automotive oraz z racji tego, że każdy w naszym dziale jest kierowcą oraz szczęśliwym [załóżmy:] posiadaczem samochodu, zdarza nam się wieść działowe rozmowy motoryzacyjne.

Z ciekawych informacji działowo-samochodowych, które należy tu wymienić, to to, że, jak się okazuje, nie ja jestem czołowym psujaczem samochodów: Koledze udało się bowiem swoje volvo złamać. Tak właśnie, tak ZŁAMAĆ :). 

Rozmowa dotyczy Landrovera:

– Ech, wzdycha ten Kolega od złamanego volvo, Landrover robi jeden taki samochód, który baaaaardzo chciałbym mieć.

– Ej, a ty nie miałeś kiedyś landrovera? – pyta Olek.

– No miałem.

– No. Volvo też kiedyś miał – dodaje uprzejmy Maciek.

– Spierdalaj!

 

Kurtyna 🙂

On Chesil Beach – Ian McEwan

166 stron

Książka jest Maryli – wygrzebałam ją u niej na półce. Zapytałam, czy fajna i Maryla powiedziała, że ta książka długo siedziała jej w głowie.

Więc wzięłam.

To jest, w zasadzie, opis jednego wieczoru: nocy poślubnej dwojga ludzi, którzy się kochają i dla których TA właśnie noc łączy się z szalonymi emocjami. Dla każdego z innymi, ale o równym natężeniu.

W teorii wszystko powinno iść gładko, ale teoria a praktyka, to dwie różne sprawy.

‚And what stood in their way? Their personalities and pasts, their ignorance and fear, timidity, squeamishness, lack of entitlement or experience or easy manners, then the tail of religious prohibition, their Englishness, and class and history itself. Nothing much at all.’

i jeszcze to:

‚Even when Edward and Florence were alone, a thousand unacknowledged rules still applied.’

Im człowiek starszy, tym więcej ma w głowie. Niestety, to co ma w głowie, nie zawsze pomaga, a czasem nawet bardzo przeszkadza. Siedzi tam i ciężko się tego pozbyć.

Dobra książka.

Polski tytuł: „Na plaży Chesil”