200 stron, książkę pożyczyła mi Pani od niemca.
Pamiętam, że dawno temu czytałam coś Paulo Coelho i styl tych dzieł był mamlasto-rozlazły i to się, akurat, nie zmieniło 🙂
Książka jest napisana w formie listów między Matą Hari, osadzoną w więzieniu, a jej adwokatem.
Historia jest całkiem ok, ale jakoś mało w niej energii. Może to ten typ historii albo typ pisarza (raczej b:).
Natomiast to, co mi CAŁKIEM nie zagrało to fragment z opisu na okładce: ‚Za niezależność zapłaciła najwyższą cenę’ vs opis jej życia.
Nieza-co? 🙂
Z tego, co wyczytałam, to pani Mata, żeby mieć ubranka z najwyższej póły, najzwyczajniej w świecie dawała dupy różnym panom, głównie bogatym i znanym, co, najczęściej, wykluczało z owej grupy mężczyzn młodych i przystojnych.
No to zaraz, albo się jest utrzymanką, albo niezależną, czy czegoś nie kleję? 🙂
Dziś, przecież, też istnieją takie niezależne bohaterki, co to zrobią ABSOLUTNIE WSZYSTKO same. Pod warunkiem, że mąż je na miejsce robienia owego czegoś zawiezie, zapłaci za to, co im będzie potrzebne, a potem je przywiezie.
Samodzielne bohaterki 🙂
Jak Mata Hari 🙂
Jeśli o mnie chodzi, to kolega Paulo – nie, ‚Szpieg’, również – niekoniecznie.