Kiedy wchodzę z torbą z rzeczami do biegania do pracy, a pogoda jest dziwna, panowie strażnicy na bramie zagadują mnie, zależnie od tego, jak jest:
– O, w takim deszczu/błocie/śniegu/wietrze/zimnie (czy co tam się innego trafi:) TEŻ będzie pani biegać?
Ja zawsze mówię, że tak (i zawsze biegam:).
Ostatnio wchodzę, na parkingu chlapa, więc na bramie panowie pytają:
– O, w takim błocie też będzie pani biegać.
– Też – mówię – i, co gorsza, w dziurawych butach, bo te nowsze oddałam do reklamacji i zostały mi tylko te.
Weszłam, w przerwie pobiegałam, spoko.
Wchodzę do roboty kolejnego dnia. Chłop na bramie, widząc mnie, już z daleka wrzeszczy:
– Oooo! Dzisiaj teeeeż będzie pani w dziuraaaawych butach biegaaaać?
– Nie, dziś mam przerwę – mówię i zastanawiam się czy już wszyscy w zakładzie wiedzą, że biegam w dziurawych butach 🙂