Poleciałam ostatnio do endokrynologa, wszystko dobrze, wyniki dobre, zdrowa, niemalże, jak ryba.
Jednak nie może być przecież tak prosto:
– A w ciąży pani nie chce być?
– NIE – mówię jasno i wyraźnie, licząc, że dotarł do pani mój podprogowy komunikat TEMAT KONIEC, ale niestety:
– A co, już wszystkie dzieci w domu?
– TAK. Jedno, zupełnie mi wystarczy.
– Skromnie – dolewa oliwy do ognia pani doktor.
– Brat ma 3 sztuki – ratuję się – czyli statystycznie w rodzinie mamy po dwa – mówię i tym razem pani wreszcie temat kończy.
Uff.