Grand Prix wyprowadzaczy z równowagi

Jak każdy, mam kilku faworytów, którzy skutecznie potrafią wyprowadzić mnie z równowagi w sekundę, jednak dziś zwyciężył kto inny.

Że tak się brzydko wyrażę, zwycięzca był SPOZA KRĘGU.

 

Ponieważ czasami robię zdjęcia i czasami je wysyłam, używam picasy, a że mam konto w googlu, moje zdjęcia ładnie tam siedziały (dalej siedzą:) i można je było fajnie udostępniać (prze link) i było miło i się z tym programem lubiliśmy i mnóstwo razy współpracowaliśmy, z wielką radością. 

Niestety, nastały złe czasy i przyszło nowe. Google, kurwa, PLUS. Przez długi czas skutecznie udawało mi się omijać owe cudowne nowości, ale parę dni temu żarty się ewidentnie skończyły i pokazała się strona z trupią czaszką mówiąca, że albo ten plus, albo w ogóle wybuch i armagedon. 

Z pianą na ustach zrobiłam co trzeba, żeby nadal przynależeć do świata linkowych udostępniaczy zdjęć, ale szło mi jak po gruzie, a jeszcze, kiedy co chwilę ktoś z moich zdjęciowych odbiorców pisał, że fotek zobaczyć nie może, uszami szedł mi dym (dym plus), ustami zaś stosowne do wydarzeń słowa.

Aż tu dziś w jakiejś zakładce wyczytałam, że można powrócić z tego plusa do starej wersji programu. 

Cudownie – pomyślałam i czempędzej opuściłam znienawidzony teren.

I gdy wniebowzięta weszłam w zakładkę ZDJĘCIA powitała mnie JEDYNA dostępna opcja, czyli DOŁĄCZ DO GOOGLE PLUS.

 

W tej sytuacji, doszłam szybko do wniosku, ukojenie moich nerwów mogła przynieść jedynie wizyta w lumpexie. Poszłam. Kupiłam sobie poszewkę na kołdrę (w domu zobaczyłam, że jest wyblakła, a Mąż dodał, że również brzydka) oraz 3 koszule dla Męża (jedna za duża, jedna z plamą, której nie zauważyłam, jedna dobra). Ukojenie nerwów w lumpexie wyrażone w procentach to jakieś 3-5%.

Na koniec dnia wybraliśmy się jeszcze całą rodzina na rowery. Pojechaliśmy w jakieś buraki/chaszcze, zgubiliśmy się, Syn się wywalił, i pożarły nas końskie muchy.

Miałam iść biegać jeszcze, ale dałam sobie spokój.

Dziś by mnie pewnie zeżarł jeden z tych psów, co to zawsze szczekają jak biegnę, a ich anemiczni właściciele wołaaaająąąąą: NIIIIC PAAAANI NIE ZROOOOOBI. 

Ta, kurwa, nic. Google plus też miał mi nic nie zrobić i o!