Niedawno wsparłam jedną akcję dzieciowo-pomocową.
Sprawa skomplikowana i kosztowna – jak to zazwyczaj bywa.
Rodzicem dzieci jest osoba z mojej średniej szkoły, której nawet osobiście nie znałam.
Ale zawsze wydawała mi się bardzo charakterystyczna, charyzmatyczna i zdumiewająca.
Podziwiałam akcję, którą zorganizowała – chylę czoła, że zamiast siąść i płakać, a jest nad czym, się wzięła i zawalczyła.
A dziś dosyłam esa, że CAŁA kasa uzbierana.
Że jest szansa na zmianę, światełko w tunelu świeci 🙂
A jednak są dobrzy ludzie na świecie.
Good to know 🙂