Szkoła, chyba, do końca życia będzie generować te same zachowania 🙂
Pierwsze zebranie w V klasie i my, czyli rodzice, w okolicach 40-tki jak sądzę. Wszyscy grzecznie siedzimy w ławkach i notujemy co pani powie. I wszystko jest fajnie do momentu strasznego zdania, które to wypowiada wychowawczyni naszych dzieci, a mianowicie „proszę państwa, musimy wybrać trójkę klasową”.
Wtedy zapada grobowa cisza i WSZYSCY naglę spoglądają za okno. Ale nie tak troszeczkę, 200% wyglądania przez okno to jest. Niby każdy zadanie słyszał, ale NAGLE za tym oknem, to się tyle dzieje, że hej. I w chmurce nad każdym to samo zdanie ‚PLIZ NIE JA, PLIZ NIE JA’ :).
I siedzimy.
Pani ponagla.
Śmieję się w duchu (między mantrą PLIZ NIE JA), że pewnie dzieci nasze lepiej temat ogarnęły. Tymczasem trójki klasowej nie ma, a widok za oknem już cały wypatrzony.
W końcu, myślę sobie: dobra, bo nigdy stąd nie wyjdziemy. „Mogę być skarbnikiem” – zgłaszam się i widzę na twarzach innych rodziców wielkie uff. Do tego zgłasza się jeszcze jeden chłop oraz pani przydusza jedną kobitę z trójki zeszłorocznej i mamy to :).
Czyli do przyszłego września spokój 🙂