Od niedawna mam nowy zegarek biegowy. Żadne tam wodotryski, ale DZIAŁA, w przeciwieństwie do swego poprzednika :).
Myślałam, że się zaprzyjaźnimy, ale ostatni tydzień pokazał, że raczej słabo.
W sobotę przebiegłam półmaraton.
W niedzielę byłam w górach.
W poniedziałek byłam na crossficie.
We wtorek biegałam.
I w środę, kurwa, też.
W rzeczoną środę, siedzę sobie w kinie (po pracy i po bieganiu – wiadomo), słyszę, bzyknął.
Zerkam na niego i co widzę?
RUSZ SIĘ!
[chyba ty!]