395 stron
Książkę pożyczyła mi Dorota R. ALE gdy ja dostałam, czytałam akurat coś innego, więc dałam ją szybko do przeczytania Matce mej, Teresie i, co najważniejsze, szybko o tym zapomniałam. Następnie gadałam o książkach z moją koleżanką, Izką Z., na stołówce w pracy i od niej również TĄ SAMĄ książkę, w wyniku naszych rozmów, pożyczyłam. Brawo ja ;).
Spokojnie, przeczytałam tylko jedną 😉
Lubię Krajewskiego, lubię jego opisy ubrań i jedzenia w starym Wrocławiu, który, też lubię – dobrze mi się Ludzkie zoo czytało. Tym razem Ebi trafia na koszmar dziejący się pod dworcem, czyli burdel, ale, ale, nie taki zwykły, ale dla wyszukanej klienteli i z wyszukanymi … no właśnie, dostarczycielami uciech cielesnych. Oczywiście zamieszane jest w to wiele ważnych osób, wiec śledztwo nie idzie zbyt łatwo, nikt bowiem nie chce, żeby sprawa ujrzała światło dzienne.
Ciekawa historia, ale nie samymi kryminałami człowiek żyje, zabieram się za IV HP :).