Ponieważ generalnie zawsze GDZIEŚ zapierdalam lub z CZYMŚ zapierdalam, jak NIE zapierdalam, to się dziwię 🙂
I dziś był właśnie taki dzień.
Męża nie ma, Syna nie ma.
Trwa zgrabiona, szmaty poprane i wyprasowane, chata czysta, lekcji do odrabiania, dzięki Bogu, od dawna nie mam, obiadu nie gotuję (pierdolę:), zakupy zrobiłam sobie wczoraj, nie szyję, nie piekę, nie tkam.
To co dziś?
Dziś – NIC 🙂
Nikt nie przyjedzie do mnie, ja do nikogo nie jadę, mam WOLNE.
Jak wolne – to wolne.
Wstaaaałam.
Zjaaaadłam.
Opalaaaaałam się (jakieś 5 godzin).
Czytaaaaaałam.
Wykąąąąąpałam się.
I jeszcze ‚Służące’ obejrzaaaałam.
Ciekawe kiedy będzie następny taki dzień.
Może jak Syn wyjedzie na studia? 🙂