Problem z głową i/lub nogami

Dziś, po 34 latach mego życia, doszłam do wniosku, że: 

a) ALBO mam coś z głową

b) ALBO z nogami

c) ALBO z tym i tym.

 

Prawda jest taka, że mimo sędziwego wieku nie jestem w stanie kupić sobie dobrych butów!

 

Sprawa zawsze z pozoru wydaje się banalna:

Idę do obuwniczego. 

Gapię się.

Mierzę. 

Dobre.

Znów się gapię, jeszcze raz mierzę – dobre. 

Dumna i blada sunę do domu, dzierżąc zdobycz w ręce.

Przychodzę, wkładam – niedobre.

Wróżka- chujuszka mi te buty zmienia, czy co?

 

Przejrzałam dziś w głowie te pary, które komuś oddałam, bo były za duże lub za małe i jest tego sporo.

(Do tego należy dodać, że DWUKROTNIE w mej karierze kupiłam sobie 2 różne buty. Gratulacje można wysyłać pocztą, z góry dziękuję 🙂

 

Ostatnio znów to samo: poszłam kupić sandały (bo kupiłam sobie sukienkę w lumpexie i żadne z tych które mam absolutnie nie pasowały, wcale a wcale). Chciałam czarne, kupiłam szare, chciałam dobre, kupiłam za duże. 

I, oczywiście, się cały czas wkurwiałam, że czemu, głupia baba, sobie takie za duże kupiłam. 

(Ach te moje problemy, wiem 🙂

Dziś z piorunem nad głową poszłam do sklepu.

Kupiłam sobie drugie. 

Tym razem dobre. 

 

Znając moje szczeście, teraz powinien zacząć padać śnieg, żebym już ani tych sandałów, ani tej sukienki nie założyła.

I żebym musiała sobie kupić jakieś fajne za duże lub ciut przyciasne kozaki.