Don’t Stop Me Now – Jeremy Clarkson

Mam 3 książki Clarksona w domu.

Leżą od dawna. 

‚The World According to Clarkson’ zaczynałam kilka razy – nie poszło. 

Jednak będąc w desperacji książkowej, poszłam w stronę tej, z okładką w kolorze robót drogowych i się udało. 

 

Jest to zestaw ciepłych i pełnych dobra artykułów o przeróżnych pojazdach, które Clarkson pisał chwilę temu dla ‚Sunday Times’.

A ja, jako wieloletnia pracownica przeróżnych działów branży automotive, znalazłam lekturę kuszącą i ruszyłam z kopyta. 

 

Lubię ludzi jadowitych i nie przeszkadza mi, gdy ktoś się czegoś czepia, o ile wmieszana jest w to odrobinę wesołości. A Clarkson właśnie taki jest. Oczywiście, że jest stronniczy, że się przyjebuje, że wyszydza i że nie pójdzie do nieba. Trudno 🙂

Ale pisze wesoło i wrednie.

Ma też mnóstwo uroczych spostrzeżeń dotyczących NIE TYLKO motoryzacji, jak na przykład:

„My wife goes to the gym every morning and as a result is permanently broken in some way. (…) Whereas I, whose only excercise is blinking, am never ill at all.”

lub

o Corvettcie C6: „There are levers in the National Coal Mining Museum that move with more smoothness than gear shifter in C6 Vette.”

o Subarach (dawniej): „They smelled of manure and would run on anything that was liquid. Petrol, diesel, vinegar, your fat wife’s cider brandy. Even a pint of pig’s urine, if times were hard.”

o sat navie w BMW M5: „It doesn’t matter what button you press, she continueas to give her instructions over and over again, until you want to bludgeon her and her family to death with an axe.”

Proste jasne, jadowite i wesołe 🙂

Były w owej książce opinie, z którymi się zgodziłam, jak na przykład „You Should Not Buy A Hyundai Accent” – wiem, wypożyczyłam sobie kiedyś jeden w Grecji i nigdy więcej rzecz owa się nie powtórzy, lub, o Multipli, że „(…) this is the most boring-looking machine in the whole of human history„, przy czym ja wymieniłabym słowo ‚boring-looking’ na proste ‚the ugliest’:)

Były i takie, z którymi się NIE zgodziłam, jak na przykład ta, że niby Toyota Corolla Verso jest fajna. Jestem byłą pracownicą Skośnej Firmy i pomimo, że Mąż Mój posiadał tenże model jako służbowy przez lat 4 – ŻADNA Toyota NIGDY nie będzie dla mnie fajna. Nawet jak wypuszczą model ze złotym dzyndzelkiem i pomalowanym na żółto silnikiem – ta, kurwa, też nie. 

Oczywiście nie znam się za bardzo na samochodach i wiele Clarksonowych danych niewiele mi nie mówi, co jednak nie zmienia faktu, że lektura wielce przypadła mi do gustu.