Niezliczone są opowieści o tym jak to ktoś poszedł na imprezę i co się na owej działo.
Cuda w tych opowieściach występują (i dziwy:)
Dotąd jednym z zasłyszanych hitów było to, jak kiedyś ktoś zrobił imprezę, a po wyjściu gości zauważył, że ktoś mu narzygał do pralki 🙂
Lub, jeden mój znajomy, jadąc do domu SWOIM samochodem, a będąc w posiadaniu około 4 promili we krwi (nie, nie on kierował:) postanowił, że zaciągnie ręczny. I przez następne 25 km go NIE puścił 🙂 Dość drogo go ta podwózka wyniosła, CHOCIAŻ jechał swoim samochodem.
Zawsze jest jednak coś, co jest w stanie człowiek zaskoczyć.
Dziś opowiedziano mi pogodną historyję o tym, jak to grupa panów wybrała się na imprezkę.
Było świetnie, gdyby nie jedna mała strata.
Otóż po tymże przedsięwzięciu w knajpie zostały zęby 🙂 Sztuczna szczena w sensie 🙂
Osiągnąć taki poziom zabawy, żeby zgubić zęby, to jest naprawdę coś.
Jak już będę miała sztuczną szczękę muszę koniecznie spróbować.