190 stron, z czego 10 stron to przepisy, które pominęłam
Książka mego Męża.
Książka o tym, jak chłop zaczął się zdrowo odżywiać, odzyskał siłę fizyczną i psychiczną.
Przez całe życie wcinał pizzę, a potem się kapnął, że zakleja go gluten i z tym skończył.
Fajnie, że skończył.
I podobno napisał inne książki, NIE o jedzeniu.
No mam nadzieję, bo po przeczytaniu tej miałam takie wrażenie, że jakby zacząć z nim gadać, po 2 minutach rozmowy z KAŻDEGO tematu zejdzie na Muesli Super Bowl, komosę ryżową i bezglutenowy makaron. ZA DUŻO trucia o żarciu jak dla mnie.
Ale, jak wspominałam, nie miałam już zupełnie co czytać, to i za tą się wzięłam.
Żarcie, owszem, ważne, ale bez przesady 🙂
Jak dla mnie paluch w dół.